Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

piątek, 1 marca 2013

Parapetowe sianie, czyli w co siać?

Taki dylemat miałam już kilka tygodni temu, gdy na parapecie pojawiły się pudełka po jogurtach i stare doniczki z sadzonkami, które pobrałam jesienią z roślin w ogrodzie. Teraz doszły siewy.
W ulubionym sklepie ogrodniczym podczas ostatniej wizyty widziałam gotowe szklarenki - fachowe z podwójnym dnem i przezroczystym przykryciem, a sama doniczka podzielona była na równe części. Hmmm. Mała kosztowała ok. 13 zł, a większa na 20 roślin bodajże - 16,80 zł. Kusiły ze względu na męża, który chaos parapetowy to wytrzyma na jednym oknie, ale na wszystkich już byłoby ciężko:)
Pani w sklepie podpowiedziała jednak inny sposób, tańszy, który zastosowałam. Oto moje szklarenki z recyklingu:.

Potrzebne są plastikowe pojemniki po warzywach czy owocach, a większe np. po kluskach na parze:) i tekturowe rolki po papierze toaletowym.
Rolki ustawiamy ciasno w jednym z pudełek (ze względów estetycznych najlepiej ciemnym, bo wtedy nie widać ziemi, która nam się przesypie). Wcześniej jednak robimy w pudełku dziurki. Koniecznie!
Do tulejek wsypujemy ziemię wymieszaną z perlitem lub piaskiem. Nie ubijamy jej, ale nasypujemy do pełna, bo gdy namoknie i tak się ubije sama. No i wysiewamy nasiona. U mnie to szałwia i groszek pachnący.
Całość wstawiamy do większego pojemnika, do którego wlewamy wodę i zostawiamy na kilka godzin, aż ziemia namoknie. Przykrywamy plastikowym "wieczkiem" - ważne - przezroczystym, bo nie tylko utrzymywało wilgoć, ale też dopuszczało światło.
Dla malutkich nasionek, jak poziomki czy lobelia można wybrać małe pudełka plastikowe np. po pomidorkach koktajlowych, które maja swoje wieczko z otworkami, więc nie trzeba się przejmować wietrzeniem. Siejemy nasiona wprost do ziemi i ustawiamy na szczelnym podkładzie, do którego wlewamy wodę, by podsiąkła do ziemi w "doniczkach". 

Taka wersję mąż zaakceptował. Ufff:)

2 komentarze:

  1. Świetna sprawa! Właśnie dzisiaj posiałam swoje pierwsze balkonowe warzywa. Też zastosowałam patent z rolkami papieru.
    Czy przezroczyste pokrywki powinny mieć dziurki?
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy mają dziurki, nie trzeba się martwić o wietrzenie, bo ono jest konieczne. Ja w swej wersji nie mam dziurek, bo nie przylegają idealnie do dolnego pudełka i też się samo wietrzy. Powodzenia:) Beata

    OdpowiedzUsuń