PODRÓŻE

Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

poniedziałek, 23 maja 2016

Ziołami pachnie mi

Świeżych ziół nie da się zastąpić tymi z torebki. No może da, ale aromat jest całkiem inny – torebkowy jest przyciszony, nieco papierowy. Z kolei świeżymi ziołami zapachnie w całej kuchni, zakręca w nosie i zmysłami. Dadzą po prostu efekt.
Ja co roku kupuję nowe, gatunków i odmian jest mnóstwo. Warto więc poeksperymentować. 


Zachęcam więc - kto może, niech sadzi zioła w ogrodzie, ale i w donicach na tarasie, balkonie czy na parapecie. Zasada jest jedna – najlepiej, gdy są pod ręką. Gdy trzeba do nich przedzierać się przez pół ogrodu, to w słoneczny dzień jeszcze może Wam się zachce wyskoczyć, ale już w pochmurny dzień może być z tym kłopot.

Ziołowy ogródek na parapecie pasuje zarówno do kuchni wiejskiej, romantycznej jak i nowoczesnej. To doskonały element nie tylko estetyczny pomieszczenia, ale przede wszystkim zmysłowy. Zioła, a właściwie ich zapach i aromat, jaki dają potrawie, to, w moim mniemaniu, wręcz dusza kuchni. 
Ładnie wyglądają kompozycje ziołowe złożone z kilku gatunków, do tego ubarwione jadalnymi kwiatami, np. nasturcją, nagietkiem, ogórecznikiem.

 Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie zioła się lubią, czasem wręcz przeciwnie, obok siebie rosnąć nie będą i już. Mają charakterek. Wszystko bierze się jednak stąd, że pochodzą z różnych stref klimatycznych. Te z basenu Morza Śródziemnego po lubią piaszczyste podłoże i bez słońca raczej obyć się nie potrafią, ale jednocześnie nie lubią silnego wiatru. To przede wszystkim tymianek, rozmaryn, lawenda, bazylia, melisa. Bardziej cienistych i wilgotnych miejsc potrzebują nasze rodzime: szczypiorek, pietruszka, trybula, lubczyk i mięta pieprzowa.
Szałwia lekarska rewelacyjnie wygląda na rabatach - jest jej prawdziwą ozdobą. 

Według podobnej zasady dobieramy zioła do upraw w donicach. Większość z nich doskonale sobie radzi w pojemnikach. Świetnie wyglądają razem i jaki dają aromat!

Wiosenny lubczyk w całej okazałości. 
Co do lubczyka, jest bardzo wybredny pod względem miejsca. Moja mam siedem razy przesadzała go, a i tak nadal nie jest bujny "jak na obrazku". A u mnie posadziłam go pod płotem i rośnie jak szalony. Jesienią ub.r. przed przymrozkami obdzieliłam liśćmi sąsiadki, bo nie miałam co z nimi zrobić, a szkoda było go zmarnować. Sąsiadka zresztą kilka minut wcześniej dała mi piękny pęk bazylii. Cudny krzew jej wyrósł, zdobił ogród przez cały sezon. Część ususzyłam, a kilka pędów włożyłam do wazonu. Ależ aromat miałam przez tydzień!

Rady mamine i książkowe:
- pietruszki nie siejemy dwa razy na tym samym miejscu, bo nie będzie rosnąć.
- im więcej tniemy zioła, tym bujniej rosną
- najwięcej aromatów maja zioła przed zakwitnięciem, dlatego z przygotowaniem zapasów na zimę warto wstrzelić się w odpowiedni moment




Pamiętajmy też, że kwiaty też są jadalne. Świetnie wyglądają w sałatkach, deserach.

Co robić z ziołami, gdy sezon się kończy, albo w szczycie sezonu będzie ich tyle, że nie nadążymy konsumować?
- można suszyć (w przewiewnym i raczej zacienionym miejscu). Suszymy albo całe gałązki (np. tymianek, rozmaryn), albo najpierw obrywamy listki (np. mięta, szałwia)
- łodyżki majeranku, rozmarynu, tymianku czy szałwii można zalać oliwą lub octem winnym i stosować później takie aromatyzowane w kuchni
- miętę, melisę, bazylię, pietruszkę, koper, lubczyk można zamrozić w foremce do kostek lodu. Kroimy drobniutko i upychamy w foremkach. Polewamy leciutko wodą czy oliwą. I zamrażamy. Zamrożone możemy przesypać do woreczka i przygotować kolejną porcję, a potem już w miarę potrzeby używamy kostki.
Ja zwykle kroję i ciasno upycham w malutkich słoiczkach i zamrażam. gdy potrzebuję np. pietruszki do zupy, ostrym nożem wydłubuję (łatwo się to robi) tyle, ile trzeba i resztę znów wkładam szybko do zamrażalnika. To sposób mojej babci i mamy. U mnie się sprawdza.


piątek, 6 maja 2016

Co posadzić w donicach czyli wiosenny szał czas zacząć

No i wiosna zaczęła się na dobre. Tzw. „zimni ogrodnicy” ze sławetną Zośką na czele już chyba pomrozili wystarczająco. Teraz zaczyna się prawdziwy szał – kupowanie i sadzenie wszystkiego i wszędzie. W centrach handlowych, na ryneczku, na targowiskach, w ogrodnictwach tłumy ludzi przepychają się ze skrzynkami sadzonek, workami ziemi i donicami.
Pelargonia - niezastąpiona?

Przyznaję w duchu, że uwielbiam to zamieszanie, a i sama z chęcią do niego dołączam. 
A nawet już to zrobiłam.To świetna zabawa!

Pochwała bylin

Najczęściej największy szturm jest na tradycyjne surfinie, pelargonie, bakopy, komarzyce i kocanki. Gatunki sprawdzone od lat. A co jeśli komuś się te zestawy opatrzyły i chciałby coś innego?
Kto powiedział, że niezapominajka nie może rosnąć w doniczce?
Na szczęście nie jesteśmy skazani na takie same rośliny na balkonach i tarasach jak Polska długa i szeroka. Uff!
Przede wszystkim warto się przekonać, by w donicach sadzić byliny. Można je traktować jako rośliny sezonowe (kosztują podobnie jak kwiaty jednoroczne), część z nich spokojnie przetrwa w donicach zimę i wiosną przyszłego roku mamy nasadzenia z głowy, a jeśli chcemy np. zmieniać zestawy w donicach kilka razy w roku, zawsze można bylinę przesadzić do ogrodu swojego lub zaprzyjaźnionego. Co więcej, wiosną nawet można rośliny z ogrodu wykopać i wsadzić do donicy. Wtedy koszty już całkowicie minimalizujemy.

Słoneczny balkon – zmora czy atut?

Jednym z najczęściej pojawiających się pytań na forach czy warsztatach jest: co posadzić na słoneczny balkon? Kłopotem w większości przypadków nie jest bowiem niewielki rozmiar balkonu, o czym już pisałam, ale jego południowe wystawienie. Stąd właściciele takich skrawków betonu lewitujących nad ziemią od razu zastrzegają, że to patelnia wystawiona na słońce, na której dotychczas wszystko uschło.
Zatem co wytrzyma?
Z jednorocznych polecam lobelię, kocanki, komarzyce, bakopy, ale i pelargonie (w tym ulubioną angielską, która ani słońca, ani czasowych susz się nie boi). Z bylin natomiast najbardziej wytrzymałe są rośliny skalniakowe i sukulenty, np. rojniki, rozchodniki, zawciągi, smagliczki, goździki, trawy (kostrzewa sina, mozga), czyściec wełnisty. Znakiem rozpoznawczym może być też szary czy srebrzysty kolor liści, który odbija słońce.
Warto postawić też na słoneczne byliny np. krwawniki, firletki, rudbekie, które dodadzą koloru naszym kompozycjom.
W jednej donicy można mieszać rośliny jednoroczne i wieloletnie. Poniżej przykład do donicy w nieco zacienionym miejscu: tawułka Arendsa jako stała bylina, do tego komarzyca, niecierpki i pelargonia. 
Świetnym elementem kompozycji są trawy. To własnie one mogą być stałą bazą, na której opieramy zmienną resztę. 
Ta sama turzyca w wiosennej wersji (poniżej) i letniej (powyżej). 

A może nawet pokusimy się o mały krzew (pięciorniki, tawuły japońskie, tawlina jarzębolistna ‘Sem’, szczodrzeńce) czy miniaturowego iglaka? Również świetnie sprawdzają się na balkonach i tarasach. Są stałym zielonym elementem, który uzupełniamy kolorami.
W donicach świetnie poradzi sobie bez Meyera 'Palibin' - nieduży krzew o niesamowicie pachnących kwiatach. 
Nie możemy zapominać też o ziołach. Nie dosyć, że wręcz uwielbiają słońce i suche podłoże, to jeszcze skorzystamy w kuchni i pachną niesamowicie. Wybór jest spory z lawendą, szałwią, rozmarynem i macierzanką na czele.
No i pnącza: winobluszcz pięciolistkowy wszędzie da sobie radę. Wystarczy mu większa donica, jakaś kratka i okryje cały balkon. 
A jesienią pięknie się przebarwi na czerwono.
Wart polecenia jest też chmiel zwyczajny z soczysta zielenią liści. Na zimę zamiera całkowicie, ale wiosną wypuszcza bujne pędy dorastające nawet do 6 m. Dlatego wymaga więcej wody. Jego pędy owijają się o podporę.

Jak dobierać rośliny?

Podstawowa zasada dobory roślin (bez względu na to, czy to rabata czy donica) brzmi: obok siebie sadzimy rośliny o podobnych upodobaniach. Wprawdzie zdarza się, że lawenda doskonale radzi sobie obok różanecznika (widziałam na własne oczy, inaczej bym nie uwierzyła), jednak tej pierwszej zdecydowanie lepiej na słońcu, w lekkiej ziemi z domieszką żwirku. Poradzi sobie też w małym pojemniku. Rododendronom zaś trzeba zapewnić spory pojemnik, ale i tak z założeniem, że zimy może nie przetrwać. No i woli cień i kwaśną wilgotna ziemię. Poznajmy więc chociaż odrobinę nasze rośliny.
Kolejna kwestia to gęstość sadzenia. Sadząc rośliny w donicach chcemy niemal natychmiastowego efektu. I dlatego można sadzić po kilka roślin w donicy, ale nie warto przesadzać. Sadzonki zwykle są niewielkie, a już po kilku tygodniach rośliny nabierają wigoru i wylewają się niemal z pojemników. To oczywiście ładnie wygląda (o ile jedna roślina nie zagłusza drugiej). 
Tutaj jednak muszę podkreślić – o ile rośliny w donicach nawozimy o wiele częściej niż na rabacie, to gęsto obsadzoną donicę nawozimy i podlewamy jeszcze częściej. Codzienne podlewanie w upały i nawożenie, najlepiej naturalnym biohumusem dwa razy w tygodniu to podstawa.

W co sadzić?

Jeśli brakuje nam czasu na pilne podlewanie, albo o prostu czasem zdarza się nam o tym zapomnieć, to warto zainwestować w donice ceramiczne lub drewniane skrzynie. Ziemia w nich wolniej się nagrzewa, co chroni korzenie roślin przed upałami, a zimą też przed mrozem. Najważniejsze jednak, że takie donice trzymają dłużej wilgoć. W plastikowych pojemnikach ziemia o wiele szybciej wysycha i się nagrzewa. Korzenie mogą się ugotować.
Kolejna zasada - im większa donica, tym mniej podlewania, bo wodę będzie zatrzymywała sama ziemia. Dodać do niej można hydrożel – małe drobinki, które pochłaniają mnóstwo wody i w okresie suszy oddają ją roślinie.
Na dnie oczywiście niezbędny jest drenaż (keramzyt czy żwirek można kupić w każdym ogrodniczym). Gdy przykryjemy go kawałkiem geowłókniny, ziemia nie zmiesza się z drenażem i będzie lepiej spełniał swą funkcje, a przede wszystkim posłuży na kolejne lata.
Muszą być też otwory w pojemnikach, by wypływał nadmiar wody. Przelanie też roślinom nie służy, a o to na balkonie nietrudno podczas większego deszczu czy ulewy.
No i trzeba nawozić. Najlepiej zastosować nawóz wieloskładnikowy (zwykle żółte kuleczki) podczas sadzenia i wymieszać go z ziemią. Potem można wkładać do ziemi nawozowe pałeczki, ale ja preferuję nawóz płynny, najlepiej naturalny biohumus, którym nie można przenawozić roślin.
Najważniejsze jest jednak podlewanie. Nawet najbardziej wytrzymałe rośliny od czasu do czasu potrzebują wody. O ile jesteśmy w domu, to jeszcze może jakoś o nie zadbamy. Podczas urlopu zwykle prosimy znajomych czy sąsiadów, by zaopiekowali się domem i kwiatkami. Gorzej z wyjazdami weekendowymi. Na ten czas można wstawić do donic butelki plastikowe z wodą (odwrócone:), by woda stopniowo się z nich sączyła do donic. Są też do kupienia ozdobne kule do nawadniania.
Kompozycja w dużej donicy - na kolorowo, hej!
Dystyngowana elegancka kompozycja na balkony od wschodniej strony.
A takie szaleństwo? 
Zestawienie dla odważnych - niebieska lobelia z ognistym nagietkiem. Dla mnie bomba!
Zatem do sadzenia! Miłej zabawy!