wtorek, 25 października 2016

Jesienne zauroczenia

Za oknem szaro, mgliście, deszczowo. Aż chciałoby się ponarzekać, że brzydko. A wcale tak nie jest. Ogród spowija magia jesiennej mgiełki, którą uwielbiam. I to łapczywe łapanie okruchów promieni, gdy tylko słoneczko wyjdzie na chwilę zza chmur. Wtedy rzucam wszystko i idę. W ogród. Chociaż na malutką przechadzkę. 











Wczoraj wykorzystałam taką chwilę do maksimum. A obok mnie bzyczały jeszcze pszczoły ciułające zapasy na zimę, śpiewały ptaki nawołujące się do odlotu. Odwiedziło stado szpaków, którym zasmakowały owoce winobluszczu, pachniały cynamonem i pieczonym jabłuszkiem opadające liście grujecznika. Było cudnie. 
A na zdjęciach mozecie zobaczyc, jak grujecznik zmienia się z każdym dniem...

Posadziłam blisko 200 cebulek tulipanów, cześc z nich w donicach razem z szafirkami i hiacyntami. Ciekawa jestem wiosennego efektu. Powyciągałam z ziemi niektóre krzewy dalii, które już słabo kwitły (a musiałam zrobić miejsce na inne rośliny). Nieco uporządkowałam rabaty, ale nie za bardzo. Zostawiłam kryjówki dla zwierząt maleńkich i troszkę większych. Ogromna dżdżownica, którą zobaczyłam (miała chyba 30 cm długości), chyba będzie mi wdzięczna. 
Stado szpaków przed nalotem na płot obrośnięty winobluszczem. Ale był pokaz szybkości:)