Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

sobota, 28 listopada 2015

Dekoracje zimowe i świąteczne - łatwo, tanio, szybko

Dzisiaj rano przy porannej kawie przywitał mnie ogród przymrożony. Uwielbiam bowiem rano z kubkiem stanąć przy drzwiach tarasowych i pogapić się na ogród. Latem oczywiście w piżamie wędruję ścieżynkami między rabatami, w chłodniejsze czasy musi mi wystarczać tylko widok za szybą. Ten dzisiejszy (magiczny, mroźny, pobłyskujący w słońcu) nastroił mnie tak zimowo i klimatycznie, że postanowiłyśmy z Martą przystroić dom zimowo i świątecznie troszeczkę. Tak delikatnie na razie z myślą rozkręcenia się na dobre w miarę zbliżania się magicznej daty.
Zaczęłyśmy od śniegowych gwiazdek na oknie. Z papieru. Pojawiły się też elementy mikołajowe (żeby Mikołaj wiedział, że czeka na niego list na parapecie:).

Potem były stroiki na tarasie i na okno zewnętrzne:



Za "bazę" posłużyły donice, w których latem czy jesienią rosły rośliny jednoroczne. Przemarznięte jednoroczniaki można wyrzucić, ale byliny czy trawy zostawiamy. Może uda im się przetrwać do wiosny. Iglakowe gałązki będą bowiem nie tylko zimową ozdobą straszących pustką donic, ale też osłoną przed zimnem dla tych roślinek, które zostawiliśmy. Przyjemne z pożytecznym. 

 Jak pewnie łatwo zauważyć, użyłam tylko naturalnych "składników", które znalazłam w ogrodzie czy pobliskim lesie. Gałązki różnych iglaków (żywotników, świerków, cyprysików, sosen), szyszki, jabłuszka rajskie. Jeszcze kilka donic czeka na zimowe "ubrania".
Można wszystko oprószyć sztucznym śniegiem, bo na naturalny w wymaganej ilości możemy jeszcze trochę poczekać...
My jednak sztuczny śnieg postanowiłyśmy użyć do czegoś innego - zimowego miejskiego krajobrazu  na oknie kuchennym. Zwykle wisi tu tzw. zazdrostka. Dzisiaj zastąpiłyśmy ją śniegowymi domkami.  Najpierw taśmą wykleiłyśmy kontury domków z kominami, oknami, drzwiami. Potem "obsprejowałyśmy" wszystko tzw. mrozem w sprayu, ale efekt nie spodobał się nam za bardzo, więc całość poprawiłyśmy śniegiem. Z puszki.

Po wyschnięciu oderwałyśmy baaaardzo delikatnie taśmy.
 No i został jeszcze wieniec adwentowy. Jutro początek adwentu i okresu wyczekiwania z zapalanymi kolejno świecami. Na wieniec nie mamy miejsca, ale na stroik jak najbardziej:)
Wykorzystałyśmy stare pudło (przyjechało do nas z Hamburga kilka lat temu i już kilka razy ratowałam go przed unicestwieniem przez małżonka:). Do środka pianki florystyczne. Miałam tylko te na mokro, ale ich nie moczyłam, wykorzystałam na sucho.
 Aby świeczki nie przesuwały się nam w kompozycji, przymocowałam je wykałaczkami do pianek.
 Potem już tylko wtykanie gałązek. Marta okrasiła całość szyszkami i sztucznymi jabłuszkami.
 Na oknie prezentuje się tak, ale jutro podczas niedzielnego obiadu stanie na stole.
W poczekalni czeka jeszcze kalendarz adwentowy. Ale o nim nareszcie sza... kalendarzowe odliczanie zaczynamy we wtorek:)