PODRÓŻE

Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

sobota, 19 stycznia 2013

Gdy ogrodnik się nudzi, to..

...przesadza kwiatki w domu. No może przesada, bo nie wszystkie, które w domu się ostały, tylko zapowiadane już sadzonki, które aż się prosiły, by je porozdzielać, dać więcej miejsca, trochę podkarmić i dopieścić. Tym ostatnim zajęła się Marta, która delikatnie każdą sadzonkę powitała w nowej doniczce głaszcząc listki.
Mam jednak jeden kłopot: wizualno-estetyczny.  Nie mam fachowych doniczek do sadzonkowania, ani miejsca na palety sadzonkowe. Więc, uznając wyższość recyklingu nad konsumpcjonizmem, posadziłam moje sadzonki do doniczek z odzysku, a nawet pojemnikach po jogurcie. Za podstawki służą styropianowe tacki po mięsie czy warzywach. No i nie wygląda to zbyt pięknie, aż wstyd pokazywać (stąd małe zdjęcia:).

 A to przecież dopiero przedbiegi. Gdzie wiosenne sianie warzyw i kwiatów jednorocznych? Gdzie tłumy popikowanych roślinek czekających na "zimną Zośkę", by po niej wreszcie trafić do ogródka. Do połowy maja jeszcze szmat czasu. Więc mam szansę, aby się przygotować i wymyślić, jak poradzić sobie z brakiem miejsca na siewki i sadzonki, co zrobić, by te, które się gdzieś zmieszczą, wyglądały co najmniej przyzwoicie no i przy tym wszystkim nie stracić majątku na wymysły producentów mających jakoby pomóc ogrodnikom, szczególnie tym początkującym i małorolnym.
Ale, gdy wrzuciłam we wszystko wiedzącą wyszukiwarkę hasło "sadzonki na parapecie", to wyskoczyły różne cuda, m. in. dokładne instrukcje, jak hodować marihuanę. Większość informacji okraszonych było jednak zdjęciami, które łączy jedno - sadzonki czy siewki chyba nigdy nie będą super ładni wyglądać na parapecie. Chyba, że ktoś zrobi rewelacyjnie artystyczne zdjęcie. Ale na co dzień artystycznie i przez oko aparatu nie patrzymy, więc po co:)
Oto jak radzą sobie inni (zdjęcia z przeróżnych różnych stron z internetu, nie mojego autorstwa). Mnie oglądanie tych zdjęć dodało otuchy, że nie tylko ja mam totalny chaos na parapetach:).
Za doniczki mogą "robić" rolki po papierze toaletowym. Plus tego taki, że taką "doniczkę" można wsadzić do ziemi razem z rośliną nie uszkadzając jej systemu korzeniowego. Pełna ekologia i ekonomia.
Podobnie można robić ze starymi gazetami. Robimy ruloniki i już mamy doniczkę.
 Głównie jednak ludzie bazują na plastikach, których przecież w domu mnóstwo.


Z taką półeczką na sadzonki mój mąż chyba by mnie przegonił. Ale podziwiam:)
A na zdjęciach poniżej, jakbym widziała swoje okno:)



A na koniec fachowa szklarenka z przykrywką, by sadzonkom było cieplutko i wilgotno, podwójnym dnem, by woda nie zalewała młodych roślinek. I w ogóle cacy.
Ja chyba jednak spróbuję z tymi rulonami po papierze toaletowym:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz