PODRÓŻE

Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

środa, 23 stycznia 2013

Nasionowo - fasolowo

No to zrobiłam porządek w nasionach. Jakoś tak nasionowo ostatnio, ale taki czas.
Czas, by zaplanować nasadzenia - jak to mówią fachowcy. No to wyciągnęłam moje pudło z nasionami, do którego wrzucałam zawiniątka z ręczników papierowych kryjące zebrane przez całe lato i jesień nasiona i nasionka. Nazbierało się tego tyle, że nagle miałam z pięć pakuneczków kosmosu, mnóstwo nagietków i cynii. Bo to ta trójca przeważa u mnie zdecydowanie. 
Poukładałam, przesypywałam, sprawdziłam co mam. 

A co mam? Ano wspomnianych już cynii sporo: zwykłe, duże i malutkie. Od wyboru do koloru. Nagietków mnóstwo. Chyba obsieję nimi wszystkie wolne skrawki, podobnie jak kosmosami. Będą się musiały podzielić przestrzenią kolorystycznie. Nasturcji mam trochę, nie za wiele, Ale mam nadzieje, że jakieś wykiełkują z tych, co się może zaszyły w ziemi. Jeszcze ślaz, firletka, groszek pachnący, fasola pachnąca. 
Trochę ziół, łubin, malwa, słonecznik. Ale to już gotowce sklepowe. 
Ale chciałabym wrócić do groszku pachnącego i fasoli ozdobnej, której mam mnóstwo, a zważywszy, że z jednego nasionka wyrasta olbrzym, to mam ogromny zielony oręż w ręku. Już się cieszę na te zielone ściany i  tipi z fasoli:) Zobaczcie ich ubiegłoroczne wyczyny.
Powyżej ściana groszku pachnącego. Jak nazwa wskazuje, pachniało przy tarasie pięknie przez całe lato. Potem trochę się pokazał mączniak, ale i tak długo zdobiły płot, bardzo długo. A kwiaty zrywałam namiętnie do wazonika. Wyglądają ślicznie. 

Są rewelacyjne w obsadzaniu pergoli, płotów, robienie zielonych ścian sezonowych wprawdzie, ale zawsze dających cień i miłą intymność. 
Fasola ozdobna potrafi urosnąć nawet do kilku metrów. U mnie wiła się po płocie, ciesząc oko kwiatkami, a potem solidnymi strąkami na ponad 20 cm. W dodatku wybarwione liście fioletowej fasoli pięknie wyglądały na białym tle. Strąki tez były cudnie fioletowe. Po ugotowaniu jednak (bo są jadalne) stają się zielone. Trudno. Nie można mieć wszystkiego.
W tym roku planuję obsadzić cały płot i zrobię Marcie szałas obrośnięty fasolą. A tymczasem w styczniu można już siać tunbergię, pnącze o pięknych żółtych kwiatach z czarnym oczkiem. W ub. r. mi się nie udała. Nawet nie wykiełkowała. Spróbuję jeszcze raz. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz