Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

wtorek, 12 marca 2013

Jak zaplanować rabatę, czyli zimowe ogrodnictwo

Wszędzie zalega śnieg. Już mnie nie cieszy, bo w końcu połowa marca i człowiek wreszcie by coś pogrzebał w ziemi. Ale trudno. Pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Gdy patrzę na zimowy ogród, wygląda już całkiem dobrze, chociaż jest jeszcze bardzo młody, ale gdy śnieg stopniał (był już w tym roku taki okres:), ukazała się cała bieda i wszystkie niedoskonałości obecnych nasadzeń.
Mam świadomość, że na efekty swej pracy dotychczasowej muszę poczekać kilka lat i dać szansę krzewom i drzewom, by podrosły. Ale wiem też, że i tak co roku będę przesadzała, zmieniała i dosadzała, bo ogród nigdy nie jest skończony - to ogrodnicza prawda znana doskonale przez wszystkich ogrodników.
Teraz jest czas, by zaplanować, jakie zmiany wprowadzić w tym roku i co tak na prawdę nam się podoba. I nie chodzi tu o konkretne rośliny, ale ogół, styl, charakter ogrodu czy balkonu.
Warto się nad tym zastanowić, by z pierwszymi cieplejszymi dniami nie ruszyć szturmem do centrów ogrodniczych i nie kupować roślin z przypadku pod wpływem impulsu czy chwilowej fascynacji. To samo tyczy się siewu. Nie siejmy do czterdziestu doniczek lobelii, bo tak robią inni, skoro mamy zacieniony balkon.
Jak zatem zaplanować wiosenne roślinne zakupy do naszego ogrodu?
Oto kilka pytań, które warto sobie zadać (ich odpowiedzi mogą nam pomóc sporządzić listę roślin, które będą się u nas dobrze czuły i przy okazji będą cieszyć nasze oko bez wielkich nakładów pracy):

  • STYL OGRODU -  jaki ogród chcemy mieć? jaki ma być efekt ostateczny? czy podoba się nam styl wiejski, nowoczesny, rustykalny, klasyczny. Każdy z nich ma typowe dla siebie rośliny, które oczywiście można łączyć (łączenia doskonale łagodzą wszelkiego rodzaju trawy). A gdy na żaden styl się nie możemy zdecydować, to wtedy warto zastanowić się nad uniwersalnym tłem, a styl "dorabiać" dodatkami i roślinami jednorocznymi.
  • KOLOR - jaka kolorystyka nam najbardziej odpowiada? czy lubimy żywe elektryzujące barwy czy też wolimy sentymentalne uspokajające pastele? Rada: lepiej nie decydować się na monochromatyczne rabaty, bo o ile w ogrodach pokazowych ładnie i elegancko to wszystko wygląda, to na dłuższą metę staje się nudne lub męczące. Lepiej dobierać zestawy łączone, np.biały, niebieski, fiolety, róże albo żółcie, pomarańcze i czerwienie. Pamiętajmy przy tym, że pierwsze zestawienie powoduje wizualne wrażenie powiększenia ogrodu, oddalenia perspektywy, a drugie - przybliżenia, zmniejszenia przestrzeni. Ciekawie wygląda też przełamanie barw np. fioletów ognistym pomarańczem (u mnie sprawdziło się zestawienie cynii i lawendy oraz lantany z surfinią) czy czerwonej rabaty niebieskim akcentem.


  •  CZAS - ile czasu możesz poświęcić na pielęgnację ogrodu? na ile praca w ogrodzie to przyjemność, a na ile obowiązek, by jakoś wglądał? Nie wyobrażasz sobie dnia bez grzebania albo przynajmniej kontrolnej przechadzki czy też może wolisz leżeć w hamaku i tylko delektować się otoczeniem? Jeśli lubisz pracę w ogrodzie, możesz wyszukiwać rarytasy, bawić się cebulowymi, jednorocznymi, założyć swój warzywniak czy mini sad. Gdy jednak przeważa opcja druga - nie kupuj roślin nowych, niesprawdzonych, wrażliwych, które wymagają opieki. Skup się na tzw. pewniakach, które zawsze wyrosną, dobrze wyglądają niemal przez cały sezon, poradzą sobie z małą inwazją szkodników. Chore i źle pielęgnowane rośliny wyglądają po prostu źle, a zaniedbany ogród, choćby nie wiem, jakie rarytasy w nim rosły - smutno. 

  • WARUNKI - strefa klimatyczna (zimne Suwałki czy ciepły Wrocław), gleba i nasłonecznienie. Od określenia tych rzeczy w sumie powinniśmy zacząć całe nasze rozważania. Nie ma się co złościć, gdy rośliny, które przetrwają w okolicach Słubic (najcieplejsze miasto w Polsce, podobno) zmarzną nieodwołalnie na wschodzie kraju. Różnica kilometrowa jest spora, podobnie jak i temperatury, głównie zimą. Trzeba ten fakt przyjąć do wiadomości i szukać takich odmian, które wytrzymają w danych warunkach.


5b - temperatury minimalne -26/-23 stopnie C
6a - temperatury minimalne -23/-21 stopnie C
6b - temperatury minimalne -20/-18 stopnie C
7a - temperatury minimalne -18/-15 stopnie C
7b - temperatury minimalne -15/-12 stopnie C
 (za "Katalog bylin polecanych przez Związek Szkółkarzy Polskich")

Ważne też jest słońce. O ile w słońcu można spróbować sadzić rośliny, które preferują raczej cień (ale wtedy potrzebują więcej wody), to już rośliny, które potrzebują słońca, w cieniu nie mają szans na efektowne bytowanie, kwiatów będzie malutko albo wcale, nie mamy też co liczyć na przebarwienie liści.
No i gleba. Gliny i piaski z góry eliminują niektóre rośliny. Można oczywiście sadzić na przekór, ale wtedy warto chociaż spróbować poprawić warunki bytowe (w piach dodać mnóstwo kompostu, a glinę rozluźniać piachem czy sadzić na podwyższonych grządkach).
Pozostaje jeszcze kwasowość. Mierniki kwasowości można kupić za kilkanaście złotych w każdym niemal większym sklepie ogrodniczym. Przeważająca większość roślin lubi neutralne warunki, ale są takie (pierisy, azalie, różaneczniki, wrzosy, wrzośćce), które wymagają wręcz kwaśnych gleb, a inne (lawenda, jaśminowiec, cisy, trawy, trzmieliny) zdecydowanie wolą gleby zasadowe.

A teraz jedna zasada: nie kupujmy pojedynczych roślin, szczególnie, gdy są to małe rośliny. Najlepiej wyglądają w większych grupach, Wtedy tez łatwiej je pielęgnować. A efekt będzie oszałamiający. A na pewno lepszy niż zbieranina przypadkowych roślin, które może pojedynczo są i prześliczne, ale w grupie tracą swój urok i przyczyniają się do ogrodowego bałaganu.
Sama czasem się kuszę na pojedyncze egzemplarze, bo za wiele wydać nie chcę, ale potem to się odbija na wyglądzie ogrodu. Ratuję się tym, że staram się kupować rośliny duże, by potem móc je rozmnożyć (podzielić) na kilka mniejszych. Rok wprawdzie jest zwykle stracony pod względem efektu, ale za to w przyszłym mam już sporą kępę.
Zatem kartki w dłoń i planujemy:)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz