PODRÓŻE

Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

czwartek, 14 marca 2013

Nuda, ptaki w ogrodzie i siewki szukające słońca

Choć zestaw przeziębieniowy przygotowany i używany (o, jak ładnie się prezentuje:)
Marta chora kolejny dzień.
Między lekarstwami i bajkami ratujemy się malowaniem farbami co popadnie. Ostatnio padło na karton, który zamienił się w domek. Ciasny i zamykany na skobelek, ale jest. Zabawa przednia polecam, nawet tym bez chorujących dzieci:).

Za oknem zima w pełni: śniegi, mróz (dzisiaj nad ranem było -13 stopni!!!!), nieodpalone auto i zasypany podjazd. Sąsiad też zastrajkował i stwierdził, że odśnieżać nie będzie. I już. Do zimowej scenerii dołącza chmara ptaszków, głównie sikorek maści różnistej, która zlatuje się już nie tylko o poranku i w porze obiadowej, ale przez cały dzień. Dobrze, że mam zapas smalcu i słoninki, ale słonecznik właśnie mi się skończył i trzeba się zaopatrzyć w zapas. 
Wczoraj jednak nawiedził nad nowy gość. Leżałyśmy z Martą spokojnie na kanapie gapiąc się w telewizor, gdy nagle coś załomotało w tarasowe drzwi. Za firanką zobaczyłyśmy niewielkiego ptaszka z czarną przepaską na oczach, który wczepił się we framugę i tak wisiał chyba z 15 minut. Ne bał się ani nas zaglądających zza firanki, ani aparatu wymierzonego w siebie. Mrugał do nas w dodatku. Po jakimś czasie sobie poleciał.

Czy ktoś rozpoznaje delikwenta? Wcześniej go u nas nie widywałam, albo przynajmniej nie zauważyłam.
A tymczasem na parapecie robi się ciasno Rośliny walczą o światło, którego albo nie ma, albo jest tak ostre, że wypala delikatne listki. Werbena tak wyciągnęła w górę, że po raz drugi już poobcinałam wierzchołki i powsadzałam w ziemię. Chyba będę miała jej sporo w tym roku:)

Wzeszły poziomki, ale są tak drobniutkie, że nie wiem co z nich będzie. Podobnie lobelia, hmmm. I jak to pikować?

Radzi sobie szałwia w rulonikach i groszek pachnący, ale boje się, że wyciągnie się za mocno, bo ma mało słońca.

Musi jeszcze trochę odczekać i najwyżej będę przesadzać wcześniej niż powinnam. Ech, wiosno, gdzie jesteś?


2 komentarze: