PODRÓŻE

Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

środa, 5 lutego 2014

Z sekatorem w ogrodzie, czyli zew wiosny

Początek lutego na Zachodzie kraju piekny, słoneczny, aż czuje się wiosnę. Świadomość, że w innych częściach Polski walczą z zaspami i mrozami nieco chłodzi moje zapędy, by ruszyć do ogrodu, ale i tak nie oparłam sie pokusie. No, taaaakie słońce trzeba wykorzystać!
Co robimy?
- podziwiamy ciemierniki Helleborus hybridus (jeśli je macie), bo ja nie mam i żałuję ogromnie, ale nadrobię. Zreszta już o tym wspominałam, więc nie ma wykrętów. Tylko miejsce trzeba dobre znaleźć, bo ciemierniki lubią leśne klimaty (w naturze rosną właśnie w lasach), a zatem świeża pulchna ziemia i półcień. Odmian, a zatem i kolorów jest mnóstwo. Swymi kwiatami zdobią ogród jesienią i wczesną wiosną, a nawet baaaardzo wczesną wiosną. Ozdobne liście ozdobią rabatę przez cały rok. Można kupić je w doniczkach w kwiaciarniach. Tych jednak na taras czy do ogrodu jednak na razie nie wystawiamy, bo zmarzną. Trzeba je hartować, a jak już mrozy miną, można posadzić na stałe miejsce.
- jeśli mieszkamy w cieplejszych rejonach Polski (och, mam to szczęście:) to można pokusicć się na zakup prymulek. Wystawiamy je na zewnątrz, gdy w dzień jest conajmniej 5 stopni na plusie, a nocą jedynie przymrozki. gdy zapowiadane sa mocnijesze mrozy, kwiaty chowamy do pomieszczenia. Najlepiej przesadzić kupione pierwiosnki (najtwardsze są bezłodygowe i wyniosłe) z torfu do ziemi ogrodniczej i plastikową doniczkę włożyć do większej ceramicznej.  

A jeśli planujemy obsadzenie skrzynki, kosza czy misy, to najlepiej posadzić w tych małych plastikowych doniczkach w świeżej ziemi. Lepiej będzie wyglądało i będzie kwiatom cieplej. A później łatwiej będzie je przesadzić do gruntu.
- możemy ruszyć na pierwsze przycinki do ogrodu. O tak! Uwielbiam przechadzać się z sekatorem po ogrodzie! Na cięcia regularne jeszcze za wcześnie w wielu przypadkach, ale można ściąć trochę gałązek wierzby, forsycji, pigwowca czy derenia. Osobiście postawiłam na derenia o czerwonych pędach. Piękne karminowe wręcz patyki same w sobie slicznie wygądaja w wazonie, a w dodatku wczoraj widziałam w kwiaciarni takie gałązki, które juz puściły młode zieloniutkie listeczki. No coś cudnego. Kupować po co, gdy ma się krzaczor w ogrodzie! A dereniowi wyjdzie to tylko na zdrowie!

- jak już jesteśmy przy przycinaniu, to ci, którzy mają w ogrodzie porzeczki czerwone, białe i agrest, mogą zacząć sie im przyglądać, by dobrze przyciąć.

Czarnej nie ruszamy, na jej cięcie czekamy po owocowaniu późnym latem. A pozostałe krzewy tniemy tak, by nabrały kształtu otwartej misy, czyli wycinamy wszystkie krzyżujące sie pędy i te wchodzące do środka krzewu. Potem wszystkie młode pędy skracamy o 1/3.
- myślimy powoli o sianiu. Ja to myślenie przekułam na zakupy oczywiście.
Sterta odmian lobelii, która i sie w ub. r. udała pięknie, ziół do posiania w doniczkach na już, sałaty też można siać na tzw. młode listki. Nawet kupiłam zestaw egzotyczny (zobaczymy co wyjdzie). Tak więc tylko jeszcze musze kupić ziemię i do siania!
- przyglądamy sie też pelargoniom, fuksjom, zielistkom, które przechowujemy w domu, bo to czas na ich sadzonkowanieW tym roku po raz pierwszy przechowałam pelargonię. Nawet dwie sztuki. Mają się chyba dobrze i sadzonek sporo widzę. Ukorzeniamy sadzonki w wilgotnym piasku i sadzimy w niedużych doniczkach pilnując, by miały wilgotne podłoże. W maju wysadzimy do donic i skrzynek, czy mis, czy do czego wam sie zechce.
- zajrzyjmy do naszych zimozielonych roślin w ogrodzie. Słońce wysusza ich liście, a ziemia jest zamarznięta i nie mogą pobierać wody. Przydałoby sie je cieniować czyli osłaniać włókniną albo gałązkami. Cieniować warto też byliny, które od słońca się nagrzewają, a potem marzną w nocy. Ja wykorzystałam do tego gałązki bożonarodzeniowego świerku, który cały czas świetnie się trzyma. Poobcinałam gałązki i przykryłam m. in. lawendę, przytacznik, bergenię, żurawki. A gdy ziemia trochę rozmięknie, trzeba podlewać ostrożnie zimozielone, szczególnie w donicach!

Ufff, no to do roboty!


2 komentarze:

  1. Ach jak blisko już wiosna.Kupiłam nasiona pasternaka i schłodziłam nasiona lawendy- w sobotę sieję do skrzynki. Może słońce dotrwa do weekendu to też ruszę w ogród z sekatorem :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, pasternak! zapach i smak dzieciństwa, a właściwie świąt Bożego Narodzenia z dzieciństwa. Zainspirowałaś mnie:) Dziękuję i życzę owocnych siewów.

    OdpowiedzUsuń