Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Wczesna wiosna w ogrodzie - co robimy?

Wiem, mamy luty. W Polsce zwykle o tej porze jest najchłodniej, najśnieżniej i wszystko "naj" co z zimą związane. Jednak nie w tym roku. Luty 2014 w ogrodzie to słońce, 10 stopni na plusie i śpiewające ptaszki.
Na szaleństwa ogrodowe (sianie, sadzenie i kopanie w plenerze) jeszcze przyjdzie pora. Nie warto się zbytnio spieszyć np. z sianiem, bo jednak słońca nadal mało, a majowi ogrodnicy tylko czyhają na zbyt wybujałe i wystawione na zewnątrz młode roślinki. A jak trzymać trzy miesiące dziesiątki donic w mieszkaniu, nawet największym? No chyba, że mamy szklarnię (pozazdroszczam:). Ale to już inna historia.
Tymczasem wcale nie oznacza to, że tylko siedzimy i patrzymy na wiosenne podrygi.
Otóż plan prac na luty-marzec:
- zniosłam ze strychu pudła z nawozami i środkami ochrony roślin. Czas je przejrzeć, pouzupełniać. Uwaga - warto zwrócić uwagę na datę produkcji. Jeśli nawozy czy środki (szczególnie płynne) są sprzed roku i kupujemy je w sklepie, który może je trzymał na zewnątrz, albo sami trzymaliśmy je w miejscu. gdzie mogło przymrozić, to powinniśmy się liczyć z tym, że środki będą już bezużyteczne.
- zbieramy wszelkie "mumie", oprzędy z gąsienicami z drzew i krzewów owocowych. We wszelkich poradnikach piszą, żeby spalić. A jak to zrobić, jak na terenie miasta palić ognisk nie wolno? Ja wyrzucam do kosza na śmieci. Na szczęście nie mam tego wiele. A nawet - bardzo malutko.
- przygotowujemy plan nowych nasadzeń (oj, to cały czas przede mną)
- jeśli kupiliśmy w kwiaciarni czy sklepie hiacynty podpędzone, albo tulipany, podlewamy rośliny, by wiosną wysadzić do ogrodu. Potem traktujemy je jak te rosnące w ogrodzie.
- przycinamy winogrona (więcej tutaj)
- czyścimy donice, misy i wszelkie pojemniki na sadzenie. Już wkrótce się zapełnią :)
- tniemy drzewa i krzewy - robimy to zwykle w marcu, zanim ruszy wegetacja, ale w tym roku lada dzień mogą zaczynać krążyć soki. A że zima (według synoptyków) raczej już odpuściła, możemy przyciąć już teraz. A co? hortensję bukietową, budleję (nawet do ziemi), tawułę drobną, prusznik, tamaryszek i inne krzewy, które kwitną na silnych pędach jednorocznych. Nieznacznie skracamy pędy krzewów kwitnących na pędach jednorocznych: tawuły, żylistki, wajgele i kaliny. Silnie za to tniemy wierzby i derenie.

To ostatnie zadanie już za mną. Ogołociłam krzewy dosyć mocno, żeby ładnie się zagęszczały, a jednocześnie nie rozrastały za mocno. Oto efekty:
Dereń przed cięciem.
Dereń po cięciu.
Pęcherznica przed odmłodzeniem
Ta sama pęcherznica po przetrzebieniu starych pędów.
Wierzba japońska przed cięciem.
...i po. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz