PODRÓŻE

Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

wtorek, 11 lutego 2014

Wiosenne cięcia traw - sekatorowe zakwasy

Sekator chyba mi się do dłoni przykleił. Warto się do niego przyzwyczajać, bo przyznam, że po trzech dniach drobnych, wydawałoby się, prac, mam lekkie zakwasy w dłoni:). A tak przy okazji chyba sobie zażyczę na urodziny albo jeszcze lepiej - walentynki - pas na narzędzia, bo gubienia sekatora okres się znów rozpoczął. Niestety.
Skoro już z tym sekatorem szaleję, to nieco o moich dzisiejszych wariacjach na temat wczesno wiosennych porządków. Przede wszystkim zaczęłam przycinać trawy. Mam ich sporo w ogrodzie, więc żeby nie zapchać kompostownika malutkiego ani kosza na śmieci, zaplanowałam sukcesywne oczyszczanie. Wprawdzie mąż mój, jak zobaczył ogołoconą część żwirowiska, bo wycięłam spartynę grzebieniastą, to się nieco zapowietrzył, ale wyjaśniłam, że to czas najwyższy, bo już zaczynają wyrastać młode źdźbła. Więc gdy trawy przytnie się za późno, po prostu się pościna młode liście, które potem będa brzydko wyglądać. Lepiej więc przyjrzeć się trawom dokładniej i zaczynać ciąć. Bez sentymentów i na maksa, kilka-kilkanaście centymetrów od ziemi. To dotyczy niemal wszystkich wyższych traw. Jedynie te delikatne, niewysokie, falujące czeszemy palcami, by usunąć suche źdźbła.
Spartyna więc okiełznana, podobne porządki zrobiłam z rozplenicą przed domem (tutaj mąż sam zasugerował, żeby ją przyciąć, bo wieczorami lampka na podjeździe zapalana na czujnik się co chwilę zapalała. No wieje u nas czasami, wieje i zawiewa.
Przed porządkami:
 i po...
Aż 14 kursów z naręczem suchej trawy do kosza zrobiłam. Rozrosło mi się trawisko, rozrosło.
Kosz już niestety pełen, a jeszcze pięć rozplenic zostało, miskantów kilka, no i wielkie kępy mozgi trzcinowatej. Ta ostatni nie oglądając sie na kalendarz wystawia już młode liście na kilka centymetrów. Jest w pierwszej kolejności do golenia, jak tylko opróżnią kosz. 
Co jeszcze przycinamy? Owocowe. O agreście i porzeczce wspominałam, ale jeszcze jabłonki i grusze można ciąć (śliwy, wiśnie, czereśnie i wszelkie inne pestokwce tnie sie po owocowaniu!). Ja tam jabłonki mam malusie jeszcze, ale w przypadku ozdobnej 'Oli' trzeba było dokonac korekty korony, bo w czasie ubiegłego sezony wytworzył się konkurencyjne przewodnik.

No to już go nie ma.

I wyciągnęłam zadołowane donice z krokusami, tulipanami i konwaliami. Wstawiłam do domu, żeby je podpędzić.
Zobaczymy, czy uda mi się ten zabieg i rzeczywiście szybciej zakwitną, bo pierwszy raz to robię i to w spartańskich warunkach.
A, i byłam w sklepie z różnymi rzeczami, m. in. ogrodniczymi. Ziemia kupiona. Jutro akcja - sianie!

1 komentarz:

  1. WOW przeczytalem a moja grupka słuchaczy była naprawdę bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń