PODRÓŻE

Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

czwartek, 9 stycznia 2014

O zagubieniu i kopaniu

Gdy tylko weszłam dzisiejszego ranka na ryneczek od razu je zauważyłam. Ale że były na straganie przy wejściu, a ja miałam jeszcze listę sprawunków wcale nie małych gabarytów do załatwienia, postanowiłam wrócić po nie na sam koniec zakupów. Nie było to wprawdzie łatwe, bo chociaż ryneczek duży nie jest, musiałam go obejść kilka razy, żeby trafić w bramę, którą weszłam. Taka moja orientacja w terenie. Taka, czyli żadna, a przecież nie będę pytać sprzedających, którędy do wyjścia. Bałam się trochę, że wykupią, że przebiorą, że zapakują na pakę i odjadą.
Ale były, czekały na mnie wyciągając do mnie zielone listki i łypiąc białym korzeniem. Otóż, kupiłam trzy korzenie pietruszki z natką. Zapłaciłam tyle samo, jak za te bez natki, więc czemu nie skorzystać. Tym bardziej, że plan miałam inny - zimowa uprawa piertuchy. Nie zasiałam takowej w tym roku, więc zieleniny nieco brakuje, tym bardziej, gdy wspomnę rok ubiegły, gdy mi rodziła nawet pod śniegiem. A i parapetowa miała się całkiem dobrze (więcej o uprawie pietruszki w donicy tutaj).
W tym korzenie staną się moim zbawieniem. Taką mam nadzieję.
Piękne, dorodne, nieco z ziemią (obok na straganie były ładnie umyte, jednak do sadzenia polecam te ziemiste) powędrowały do tej ziemi z powrotem jak tylko dotarłam do domu. Dwie do ziemi przy samym rasaie, żebym miała blisko. A jedna do donicy. Będzie na kuchenny parapet.
Śmiesznie musiałam wyglądać w balerinkach wciśniętych na zimowe skarpety, w których chodzę po domu, z szalikiem opatulającym szyje i głowę i łopatką pamiętającą cały sezon (no dobra, przyznaje się, nie umyłam i nie oporządziłam jeszcze narzędzi. Od wielu dni skrzynka narzędziowa stoi mi wyrzutem sumienia w garażu, ale jakoś tak się złożyło).
Miło było poczuć zapach wilgotnej ziemi, grudki między palcami, miękkość listków. Poczułam zew...

2 komentarze:

  1. Też nie mam w tym roku pietruszki:-) chyba gorzej rosła ( zasiałam ale wyrzuciłam jesienią). Muszę przypatrzeć sie kupionej pietruszce- moze się nada. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepiej, żeby korzenie były w miarę świeże i jak najmniej zniszczone (czyt.: wygładzone i wyszorowane na glanc). No i żeby nie miały obciętej "główki", z której wyrastają liście. Wsadzamy do ziemi z wystającą główką i... czekamy. Nawet w słoiku z wodą pietrucha sobie daje radę, więc powinno być dobrze. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń