Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

czwartek, 30 stycznia 2014

Zima ładna, ale...

Już nie chcę zimy i mrozu. Ten dał nam się ostatno ostro we znaki. Z duszą na ramieniu patrzyłamprzez okno (no bo na dworze -15) na oklapłe listki rododendronu, kaliny sztywnolistnej. Niby wiem, że to norma przy dużych mrozach, ale i tak martwię się, czy wszystkie moje rośliny przetrwają tę zimę. Wiem, moja wina - najpierw sama zdecydowałam, że się mają hartować, a teraz marudzę. Z lenistwa nieco i z zimna panującego za knem nie przykryłam przed największymi mrozami niektórych roslin, które mogłam jednak okryć. Ale jak przetrwały najgorsze (-17), to i - 6 wytrzymają już, prawda? No potwierdźcie, proszę, bym była spokojniejsza.
Na szczęście jest trochę śniegu, który osłania. Szczególnie jest to istotne dla młodych bylin. Trochę ich mam, troche za dużo, ale to temat na inną opowieść, pewnie w najbliższym czasie.
A tymczasem siedzę w domu, czasem sypnę (tak z rozmachem) ziarna słonecznika ptakom, wywieszam też słoninkę i rolkę po papierze toaletowym wysmarowana smalcem i siemieniem (po ubiegłorocznych takich wywieszkach miałam potem w donicach na tarasie mnóstwo lnu niebieściutkiego:)
Zioła schowałam do domu, ale pietruszkę nieco za późno, bo przemarznięty korzeń zgnił. Cóż, na szczęście zostały te posadzone w ogrodzie. Tylko niech zima sobie pójdzie...
Przejrzałam też karpy dalii, czy nie dzieje sie z nimi coś złego. Tu na szczęście wszystko spokojnie śpi i czeka na wiosnę. Gorzej z moimi sadzonkami werbeny patagońskiej. Marniutkie jakieś, mączniak się na nie sypie co jakiś czas. Chyba je będę musiała przesadzić.
Czyli mam już powód do wizyty w sklepie z ziemią, nasionami, donicami... na pewno nie wrócę z pustymi rękoma, to na pewno:) Bo w lutym juz mozna siać niektóre roslinki, można, a nawet trzeba, ale o tym następnym razem. Teraz w towarzystwie sterty starych gazet ogrodniczych idę pod koc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz