PODRÓŻE

Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

czwartek, 23 stycznia 2014

Ptakowi sypnę i policzę

Mrozy, moi drodzy, mrozy. Wychodzić się z domu nie chce. Wciągnęłam do wnętrza doniczki, które jeszcze biednie sterczały na tarasie, resztę poosłaniałam. Posprawdzałam też to, co osłoniłam wcześniej. Wiele tego nie było, bo wyznaję zasadę, że powinny sobie radzić same. Twardą rękę do roslin mam, wiem.
A co z ptakami? Wczoraj widziałam dzięcioła! Pierwszy raz tak blisko. U sąsiada na jabłonce. Najpierw cos czerwonego mi zamajaczyło za oknem, a potem gapiłam sie z 10 minut na to, jak stuka i puka. Cudna ta natura.
No i przypomniało mi sie, że mam ziarna słonecznika, i siemienia lnianego, i pszenicy. I słoninkę niesoloną. Sypnąć ptakom czy nie? Tradycja nakazuje, że karmnik powinien być i sypać trzeba systematycznie, by ptakom nie przysparzać dodatkowego stresu z poszukiwaniem pokarmu. A ja jednak do konca przekonana do takich teorii nie jestem. Utwierdził mnie w tym Adam Wajrak, który wielokrotnie podkreślał, żeby dokarmiać z głową, bo niestety często szkodzimy ptakom. Sypiąc im ziarno nie robimy tego, by im pomóc, tylko dla własnej przyjemności. To nie jest złe. Ale chodzi o to, by nie szkodzić przy okazji naszym skrzydlatym przyjaciołom.
Bo w naturze ptaki nigdy nie miały i nie mają systematycznej stołówki. Takie dokarmianie je rozleniwia i jednocześnie pozwala przeżyc osobnikom słabym, które w normalnych warunkach poddane byłyby selekcji naturalnej, by nie rozprzestrzeniać słabego genomu. Poza tym karmniki to doskonała stołówka nie tylko dla małej kolorowej i urokliwej gromadki sikorek czy dzwońców, ale też krogulców, które mają ułatwione polowanie. No i higiena karminków zapomnianych przez całą zime pozostawia wiele do życzenia.
Czy nie dokarmiać? Dokarmiać, ale z głową!
No to sypnę im trochę dzisiaj, trochę jutro. W największe mrozy. Nie do karmnika, bo nie mam nawet. Ale na drewniany spodek albo na patyk sypnę posmarowany smalcem i powieszę na gałązce.
Najlepszym jednak sposobem (moim zdaniem oczywiście) jest sadzenie roslin, które nie tylko zdobią, ale właśnie karmia zima ptaki: jarzębiny, kaliny, aronie, irgi, ligustry, berberysy, derenie, trzmieliny, bez czarny, jabłonie ozdobne, dzikie róże, winobluszcze. Więcej porad na świetnej "ptasiej" stronie.
 Dzika róża pomarszczona. Owoce zdobią krzew przez cała jesień i zimę. A kwiaty? Piękne ciemne różowe pachną oszałamiająco. Same zalety.
 Jabłonka ozdobna 'Ola'. Moja młodziutka jeszcze ulubienica w ogrodzie.
Berberys. Kolczasty, ale jakiż urokliwy.

A tymczasem zachęcam wszystkich do liczenia ptaków w najbliższy weekend. OTOP po raz kolejny organizuje ogólnopolskie ptakoliczenie. Wystarczy usiąśc na chwilę przy oknie albo pójśc na mały spacer z kartką i długopisem. Wszystkie informacje i rady, jak rozpoznawać ptaki znajdziecie na stronie OTOP-u.
Ciekawe, czy Zielona Góra nadal będzie sroczym miastem:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz