Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

środa, 11 września 2013

O tym, co rzeczywiście przyjemne, czyli ogród górą

Dzisiaj z moją 4-letnią córeczką miałam poważną rozmowę o zajęciach dodatkowych. Zapisałam ją na takie, bo była na pokazowych i się jej podobały. O zdanie jednak jej nie zapytałam i postawiłam przed faktem dokonanym. Gdy kilka dni temu zapowiadałam, że pójdziemy na zajęcia dla dzieci, zbuntowała się, ze nie chce i już. Myślałam: przejdzie. Nie przeszło. Dzisiaj była niemal histeria. Gdy jej wytłumaczyłam, że mi głupio odwoływać nasz udział, bo najpierw prowadzącej mądziłam przez dwa dni, żeby nas zapisała, Marta stwierdziła ze łzami w oczach: "No dobra, ale już nigdy więcej mnie nie zapisuj". Obiecałam solennie jednocześnie podpytując, czy ma może ochotę chodzić na jakieś inne zajęcia: taneczne, muzyczne... - "Nie, bo po przedszkolu chce wrócić do domu i mieć spokój - usłyszałam.
Potem turlałyśmy się po trawie, robiłyśmy fikołki, wygłupiałyśmy się na całego, by na koniec zjeść pierogi ulepione wspólnie dzień wcześniej.
No i mam zagwozdkę: to usłyszała to hasło od kogoś dorosłego (niewykluczone, że któregoś z rodziców) czy też w ten sposób chce nam powiedzieć, że lubi z nami spędzać czas. Faktem jest, że po przedszkolu jest totalnie wypompowana z energii, ale przecież niemal każde dziecko w jej wieku "gdzieś chodzi"...
Może i moje będzie gdzieś chodziło. Ale chyba jeszcze nie teraz. I chyba na pewno wybierze sobie sama moment i zajęcia. Ja już się nie wtrącam:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz