PODRÓŻE

Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

niedziela, 11 maja 2014

Jak owadom dobre lokum zrobić

Modne są ostatnio hotele owadzie. Modne. No i dobrze. Chociaż moda ogrodnicza przychodzi do nas z Zachodu zwykle z kilkuletnim opóźnieniem (i tak jest tym razem), to i tak lepiej późno niż wcale.
A o co w tym wszystkim chodzi?
Niektórzy dziwią się, że tak mi się spodobały te owadzie domki, bo po co w ogrodzie aż tyle robactwa, które bzyczy, gryzie i takie tam. A że tej zimy nie wymroziło owadów, to i tak będzie ich nadmiar. Ale to właśnie gdyby nie te bzyczące i z pozoru niebezpieczne owady, to nie byłoby jabłuszek, śliwek, gruszek, poziomek, porzeczek itd. itd. Z pędzelkiem chyba nikt nie ma zamiaru chodzić i zapylać kwiatków. Chociaż słyszałam, że w Chinach już tak się robi.
A wszystko to wina pestycydów. Coraz mniej pszczół, trzmieli, motyli i innych pożytecznych owadów. Stąd pomysł na domki dla nich, by miały się gdzie schronić i by zatrzymać je w ogrodzie jak najdłużej. Więcej o ratowaniu samych pszczół dowiecie się chociażby na stronie http://www.pomagamypszczolom.pl/
Korzyści są ogromne.
O zapylaniu już była mowa. Ale nie tylko owoce i nasiona zawdzięczamy owadom. Wiele z nich to także nasi sprzymierzeńcy w walce ze szkodnikami. Przykład? Złotooki czy biedronki. Ich larwy zjadają setki mszyc. Czy chociażby dlatego nie warto ich zaprosić do ogrodu? Ja tam wolę widok biedronek niż oblepionych pędów małymi obrzydliwymi mszycami (a już je widziałam na kalinach i na różach, brrr)
No dobra. Tyle gadania. Czas na robienie hotelu. Zdjęć w internecie jest mnóstwo. Pojawiły się też w marketach ogrodniczych i bardziej wyszukane z sklepach specjalistycznych. Można też je zrobić samemu. Wystarczy puszka, albo ucięta plastikowa butelka (chodzi o to by wnętrze nie zamakało), do której wkładamy patyki z dziurką w środku (kawałki bambusa, suche źdźbła traw) i domek dla pszczół murarek gotowy.
 Może to być też zwykła drewniana skrzyneczka, do której wkładamy patyki.
Albo konstrukcja może być większa. Wtedy łatwiej zadbać o więcej rodzajów owadów. Do poszczególnych skrytek można włożyć korę, słomę, szyszki, patyki, glinę ze słomą, w której robimy patykiem dziurki, pnie z nawierconymi otworami, pocięte puste łodygi malin, trzciny, bambusa. Warto zwrócić uwagę na to, że każdy z insektów lubi nieco inne schronienie. Różnorodność materiałów jest zatem dowolna (na pewno komuś coś przypadnie do gustu), ale tez nie warto z tą różnorodnością przesadzać, żeby się sąsiedzi nie kłócili. Aby tego uniknąć można zrobić kilka domków, każdy z innym "wkładem".
Domki zrobiłam i ja. No dobra, nie sama.
Najpierw zbijać pomagał mi starszy brat (dzięki:), a właściwie to on zbijał, ja tylko trzymałam.
Potem Marta pomagała mi przymocować z tyłu domków drobna plastikową siatkę (deska byłaby za ciężka przy takiej konstrukcji, a i tak wiedziałam, że hotel będzie przymocowany do ściany. Chodziło o to, by nie wypadało to, co do środka włożymy.
Do środka wkładałam już sama: szyszki zbierane w lesie, na spacerach i w ogrodach, słomę przywiezioną 300 km od rodziców, słomki z otworami w środku, które zbierałam wczesna wiosna przycinając trawy w ogrodzie i kosaćce, korę zebraną z ogródka. No i maż mój pomógł również, bo wiercił otwory w kawałkach drewna. Dla murarek.

Jeszcze tylko siatka, już grubsza metalowa nierdzewna, z przodu i hotele gotowe:
Na zdjęciu przymiarka w ogrodzie:
Nagroda (uśmiech blogerki znad komputera:) temu, kto zauważy pszczółkę na zdjęciu! bo była i była bardzo zainteresowana domkiem (kwiatami czosnku oczywiście również:)

Jeden powędruje lada dzień do Miejskiego Przedszkola nr 30 w Zielonej Górze, a drugi już kusi owady w ogrodzie zaprzyjaźnionego przedszkola w Cottbus.
Teraz muszę podobny dla siebie zrobić:)

Ale samymi domkami ich nie zatrzymamy. Trzeba też dać im coś jeść. Odpowiednie rośliny dają owadom pożywienie. Dostarczają pszczołom surowca do produkcji miodu (nektar, spadź i pyłek). A że rośliny miododajne kwitną długo, mają barwne i wonne kwiaty, nie powinnam mieć kłopotu, by Was do nich przekonać.
Co jest najcenniejsze? Berberysy, chabry, dąbrówka rozłogowa, głóg dwuszyjkowy i jednoszyjkowy, kocimiętka, ligustr pospolity, lipy, macierzanka, malina, melisa, miodunka, nawłocie, orliki, przegorzan, pysznogłówki, róże, szałwia lekarska, tojad, wiciokrzew, jabłonie, mlecze, lobelia.
Motyle uwielbiają budleję, lilaki, wiciokrzewy, róże, maliny, astry, chabry, jeżówki, lebiodki, floksy, lawendę i miętę. Owady przyciągną też cynie, onętki (kosmosy), maciejka, smagliczki i żeniszki.
Im więcej skorków, pająków, biedronek, tym mniej mszyc, przędziorków i innych szkodników.
Dla bzyg dobre są: koper, pietruszka i arcydziągiel, cynie, nagietki, kosmosy, kwitnące drzewa. Chwasty, np. mlecze czy pokrzywy, też mogą być. Nie dajmy się więc zwariować idei idealnego ogrodu bez grama chwastów.

2 komentarze:

  1. Bardzo mi się podobają te domki i postaram się zrobić u siebie coś podobnego :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się i z tego, że się podobają, i z tego, że przybędzie kolejny hotel dla owadów. Proszę też pamiętać, by posiać czy posadzić wokół rośliny miododajne, które skuszą nowych lokatorów. Pozdrawiam i liczę na zdjęcie:)

    OdpowiedzUsuń