PODRÓŻE

Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

sobota, 1 czerwca 2013

Ślimaki atakują

Zwykle pojawiały się, i owszem, zbierałam, zgarniałam, a część zostawiałam. W końcu tyle roślin w moim ogrodzie, że mogę się nimi trochę podzielić nawet z nielubianymi (a i to za łagodnie powiedziane) mięczakami.
Ale teraz przesadziły. I to zdecydowanie. Stąd i moje zdecydowane kroki. Innych poczynić nie mogłam, gdy zobaczyłam na niewielkiej szałwii osiem pomrowców, w tym dwa ogromne. Na sąsiedniej szałwii kolejna rodzinka i kolejna na kolejnej. Na kokoryczce to chyba nie rodzinka a rodzinacha się cała spełzła, bo naliczyłam (i zebrałam) ich chyba z 20. Upatrzyły sobie też przymioto, hortensje, astry jesienne...
Byłam bezlitosna. Zebrałam i wyrzuciłam do kosza na śmieci. Po 10 minutach już spokojniejsza spaceruję sobie po ścieżce, dumna z siebie. I co widzę? Kolejną partię oślizgłych obrzydlistw wyłażących i wspinających się na rośliny. Nie poddam się łatwo. Nie. Jutro jadę do znanego marketu m. in. z różnymi środkami. Coś na pewno znajdę i na pewno to się pomrowcom nie spodoba. Mam przynajmniej taką nadzieję.
Macie jakieś sprawdzone sposoby na ślimaki? Jeża mi trzeba. Najlepiej chyba z całą rodzinę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz