Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

niedziela, 17 stycznia 2016

O dopieszczaniu gości - ptaki w ogrodach

O dokarmianiu ptaków już pisałam w niemal analogicznym okresie w ub. r. Swój apel jednak powtórzę - dokarmiajmy ptaki! Powtarzania nigdy dość.
Nie wyobrażam sobie zimowego ogrodu bez ptaków - tych skrzydlatych wariatów, którzy pojawiają się w porze śniadania i wydzierają sobie nasionka, przeganiają, częstują, podskubują... telewizja się chowa, nawet się nie umywa. Kolorowe skrzydlate towarzystwo z żółtymi, czerwonymi czy rudymi brzuszkami podbija moje serce co roku od nowa.
Podtrzymuję też zdanie, że ptaki dokarmiać trzeba. Teorie, że kiedyś nie dokarmiano, a ptaki sobie radziły, więc teraz tez niech sobie radzą, należy między półki włożyć. Ptaki sobie nie poradzą przez nas, bo zajmujemy coraz bardziej ich terytoria, drenujemy je, wyjaławiamy trawnikami i tujami, betonami i ulicami. One potrzebują naszego wsparcia i już.
Jeśli ten argument równowagi w przyrodzie Was nie przekonuje, może przekona Was argument ekonomiczny. Wprawdzie zimą ptaki stołują się na nasz rachunek, jednak latem to one nas będą wyręczać z oprysków na szkodniki, bo wyzbierają wszelkie robactwo, komary, ślimaki itp. Jeśli teraz je przyzwyczaimy, ze w naszym ogrodzie zawsze jest coś do jedzenia, to latem, gdy zastana pusty karmnik zaczną się rozglądać dookoła i zauważą ślimaczka albo tłustą gąsienicę i skubną ją. Czyż nie piękna wdzięczność?
Zatem nie marudzimy, tylko zastawiamy sute stoły dla ptasiego towarzystwa.
Po najniższej linii oporu można kupić gotowe kule czy zestawy tłuszczowe z nasionami. Wiesza się i luz. Głodne ptaki skuszą się i na to, ale zauważyłam, ze jakoś z czasem, gdy maja inny wybór te kule nie cieszą się już takim zainteresowaniem. Dlaczego? Któż to wie. Podejrzewam jednak, że powodem jest tłuszcz, z jakiego wykonane są te kule. A mianowicie ich bazą jest łój wołowy, twardszy od tradycyjnego smalcu, a przez to łatwiejszy w obróbce technicznej.
Małym ptaszkom jednak w mrozy trudno wydłubać z nich nasionka. Jeśli mają pod dziobem coś łatwiejszego, to pójdą na łatwiznę - proste.
Może więc warto minimalnie się natrudzić i przyszykować naszym gościom na prawdę łakomy kąsek?
Wystarczy smalec wieprzowy, który jest delikatniejszy i bardziej miękki niż łój wołowy. Wsypujemy do miseczki nasiona, jakie mamy pod ręką: ja miałam nasiona słonecznika, łupanego i w łupinkach, dynie łupaną, siemię lniane i orzechy włoskie.

Wszystko razem wymieszałam, nałożyłam na dekielki od słoików, w których wcześnie zrobiłam gwoździem dziurki na sznureczek.

 Do tego czerwona wstążeczka, by dodać koloru, przywiązałam do wianuszka z gałązek derenia i już.

Takie proste elementy można też powiesić na gałązkach krzewów czyt drzew.
Pamiętajmy jednak, by powiesić w takim miejscu, by utrudnić, a wręcz uniemożliwić polowanie kotom. Bo takich gości też mam. Wylegują się pod świerkiem 'Conica' i... czekają:). Na razie się nie udało im - cokolwiek zamierzyły:)

Smalcowe ozdoby można zrobić też z foremek do ciastek. Miękką masą wypełniamy foremki, robimy jakimś patyczkiem dziurkę, przez która potem przeciągniemy wstążkę i wkładamy do lodówki, by stężało. Po kilku godzinach można już wieszać na zewnątrz. Piękne i pożyteczne. Moje gwiazdki i choinki jeszcze twardnieją w lodówce:)

No i karmniki! Jak ktoś ma i ma na niego miejsce - to jak najbardziej. Pamiętajmy jednak jedną, ale NAJWAŻNIEJSZĄ ZASADĘ - jak zaczynamy dokarmiać, trzeba to robić systematycznie - przyzwyczajone ptaszki czasem resztą sił swych zmarzniętych ciałek po wyczerpującej walce z zamieciami, wiatrami i śniegiem dotrą do naszego karmnika i... nic nie znajdą do jedzenia, mogą umrzeć, bo nie będą miały już sił szukać dalej. Nie róbmy im takich niespodzianek.

I jeszcze jedna ważna rzecz - woda! Wystawiajmy ptaszkom wodę na spodeczkach, w pojemniczkach, by mogły się napić. Kałuże teraz są zamarznięte, a przecież ptaszek nie wielbłąd, napić się też musi.


A gdy tylko przyjdzie wiosna posadźcie jak najwięcej roślin, które są naturalnym pożywieniem ptaków. O tym szerzej już pisałam, ale nigdy nie zawadzi przypomnieć. Dla zachęty dodam, że ostatnio w moim ogrodzie zadomowiła się parka kosów. U mnie podskubują owoce rajskiej jabłonki 'Oli', a u sąsiada ogniki. Aż miło patrzeć:)
Zresztą kolorowe koraliki pięknie wyglądają w zimowych ogrodach. Dlaczego się pozbawiać takich widoków?








4 komentarze:

  1. Jak ja się cieszę, że trafiłam na Twój blog! Ogród to moje największe hobby i żałuję niezmiernie, że nie mam wystarczającej ilości czasu, aby go urządzać i pielęgnować,ale już widzę, że u Ciebie znajdę mnóstwo inspiracji.

    Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że jesteś i że trafiłaś do mnie i mojego ogródka:) Mam nadzieję, że znajdziesz jakieś pomysły do wykorzystania. Uwierz, że ja też nie mam za wiele czasu na prace w ogrodzie, stąd wybrałam formę naturalnego buszu:) Wiele radości w zabawie w ogrodnictwo życzę:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi sie Twój busz:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, w imieniu buszu również:)

    OdpowiedzUsuń