Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

sobota, 16 stycznia 2016

Jak krokus pogonił chojaka

Wiem, ze za oknem śnieg i zima w pełni. W dodatku urokliwa jak na nasze polskie zimy - przyznać to muszę, chociaż i tak zimowa nigdy nie będę. Jeszcze ferie, narty i ... zima mogłaby się dla mnie już definitywnie skończyć. Boże Narodzenie już niemal zapomniane, więc wszystkie gwiazdki, bałwanki, aniołki wraz z bombkami poszły do kartonów i na strych. Choinka sypiąc się wszem i wobec wyprowadziła się na taras. No i w domu zrobiło się pustawo, przestrzennie - jak to określił mój mąż.
Ależ pustki nie można tak zostawić. Zresztą na ten moment to ja się przygotowywałam już od dłuższego czasu - od tygodnia, kiedy w marketach zaczęły się pojawiać podpędzane hiacynty, narcyzy, ciemierniki. Obojętnie nie mogłam przejść, no nie mogłam.
Mech zbierałam już jesienią, kawałek kory to "dodatek" do przywiezionego drewna kominkowego. Wszystko czekało, czekało...

Na Zachodzie ciemierniki, narcyzy i hiacynty, szczególnie białe odmiany są uważane za kwiaty zimowe, świąteczne niemal. Mam zatem wytłumaczenie swojego ponaglania wiosny - choinka uschła, więc nadrabiam zimowo-świąteczny klimat kwiatkami:)
Zatem moje cebulowe wreszcie doczekały się swego wejścia na salony:)










 Tulipany na dokładkę, ale czyż nie wyglądają pięknie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz