Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

sobota, 21 grudnia 2013

Śniegiem w szarugę sypnę...

Pogoda dzisiaj iście jesienna - szaruga na całego, a i wiatry cały czas daję się we znaki. Co, którzy pokrywali już wrażliwe rośliny na zimę (w tym ja:), pewnie zastanawiają się, co się teraz dzieje z kora i geowłóknina, a dokładniej - ile z tej naszej pracy zostało. Na szczęście na najbliższe dni, a nawet podobno tygodnie zapowiadana jest cały czas jesienna pogoda z ewentualnymi przymrozkami w nocy do minus 2-3 stopni, a zatem nic roślinom nie będzie. Ufff. Pociecha.

Cały czas jest więc szansa na zdążenie z wszystkimi pracami ogrodowymi. O ile jeszcze ktoś ma do tego głowę, bo przecież święta za pasem, i pierniczki, i rybki i świecidełka, i takie tam inne różności.
Pozazdrościłam tego śniegu w niektórych miejscach, górach, w Poznaniu... no i mam - leje z nieba na całego. To niby też wyśniony już śnieg, tylko się po drodze rozpuścił chyba... trudno. No to sobie zrobię białe płatki śniegu z papieru, a co.
Oto moja ściąga:)



Gdyby jednak ten mróz przyszedł, to przede wszystkim warto opatulić donice na tarasach i balkonach. Najlepiej postawić je na kawałku styropian czy deskach, by była izolacja od zimnego podłoża, potem owijamy workiem jutowym (ten pomysł mi się najbardziej podoba wizualnie, ale mam tylko jeden worek, a donic 4) albo jakimś dywanikiem (mam taki jeden dyżurny chodniczek:). Dodatkowo do między worek a donicę wkładamy stare gazety pozwijane w kulki albo słomę (tylko skąd ją wziąć?). Dla ozdoby można obwiązując rafią lub czerwoną wstążką.
Najważniejsze - materiały muszą być przepuszczalne, żadne folie. Niektórzy proponują karton, ale ja nie polecam, bo przy naszych zimach (deszcz raczej zamiast śniegu i mrozu) karton szybko rozmięka i zamiast chronić, szpeci i się wala po całym ogrodzie.
No i jeszcze jedna ważna rzecz. Najczęściej donice przestawiamy jak najbliżej ścian domu, by było im cieplej. I dobrze, bo to nam ułatwi ich podlewanie. Tak tak moi drodzy. Nie można o tym zapomnieć. Gdy nie ma mrozów, rośliny zimozielone w donicach podlewamy!!! inaczej to nie mróz je wykończy, ale susza.
I tym optymistycznym akcentem kończę. Idę przestawić donice, niech się same nawadniają wodą z roztopionego śniegu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz