PODRÓŻE

Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

czwartek, 24 marca 2016

Kwiaty tej wiosny

Śnieżyczki i przebiśniegi niby takie delikatne, a wytrzymałe jak rzadko które kwiaty. Pierwsze do kwitnienia się wyrywają. Chłody, mrozy, wiatry - nic ich nie powstrzyma. Na swej cieniutkiej łodyżce pokołyszą jedynie z dezaprobatą, albo i filuternie kielichami białymi i tyle.
Moje niestety się zmarnowały, bo nieopatrznie urządziłam ptasią stołówkę na krzewie nad nimi i zostały zniszczone przez ptaki i zakradające się, ale na szczęście bezskutecznie, koty.
Mam jednak pomysł, jak je uchronić w przyszłym roku. Trzeba je przesadzić.
Łatwo je przesadzać i rozsadzać. I to właśnie teraz jest tego pora - gdy kwitną. Nawet w tym są nietypowe, bo zwykle okres kwitnienia jest objęty ogólnym zakazem ruszania rośliny. A tu nie, wręcz przeciwnie. Jednak gdy chcemy je przesadzić, musimy zadbać o to, by były wilgotne cały czas, żeby cebulki nie przeschły.
Lubią miejsca wilgotne, zaciszne, pod koronami drzew. Wczesną wiosną nie mają one jeszcze liści, wiec słońce dociera do malutkich cebulek ukrytych w ziemi.
Przebiśniegi kiedyś były uprawiane w ogrodach przyklasztornych. Obsypywano nimi obrazy Matki Bożej. Ale z czasem wyrwały się z okowów i o wiele lepiej się czują w naszych ogrodach, na leśnych polanach, nieużytkach nawet. Rozsiewają się doskonale i wędrują, gdzie chcą.
Co roku kusi mnie wycieczka do Rezerwatu Śnieżycowy Jar w Wielkopolsce, ale jeszcze tam nie dotarłam. Musi być tam cudnie o tej porze roku.
www.lopuchowko.poznan.lasy.gov.pl
W Anglii są wielbiciele przebiśniegów, którzy za jakąś rzadką odmianę gotowi są zapłacić nawet kilkaset funtów brytyjskich za cebulkę. To się nazywa miłość do roślin.
Ale wiosna nie próżnuje. Tuż za przebiśniegami czy śnieżyczkami z ziemi wyłaniają się krokusy, potem  narcyzy, szafirki, hiacynty, tulipany... no i zaczyna się bal, feeria kolorów i zapachów.
Ale zanim to wszystko pojawi się w ogrodzie, na pewno wielu z Was, w tym i ja, umila sobie czas podpędzanymi cebulowymi z marketów. Z tych pierwszych zostały mi już tylko oklapnięte, przekwitłe kwiaty miotły.
Pamiętacie moje kompozycje z lutego?
Teraz wyglądają tak...


I co z nimi? Wysadzam w ogród, bo tam cebulki nabiorą wigoru i sił, by zakwitnąć ponownie w przyszłym roku. Jeśli nie mamy ogródka, a nie chcemy wyrzucać roślin to mamy dwa rozwiązania:
- wydajemy takie trochę wyeksploatowane rośliny komuś, kto ogródek ma
- trzymamy rośliny na balkonie czy tarasie, nawozimy, podlewamy, by się wzmocniły, gdy zżółkną liście wyciągamy cebulki i je czyścimy, bo zasadzić ponownie we wrześniu do pojemników.
Natura nie lubi jednak próżni. W miejsce przekwitłych cebulowych pojawiają się bratki, brateczki moje ulubione. Wybieram zwykle te o małych kwiatach, bo bardziej mi się podobają i są mniej wrażliwe na kapryśną przecież jeszcze pogodę. Deszcz po prostu ich nie niszczy tak szybko. W tym roku wykorzystałam trawy, które uświetniały już ubiegłoroczne donicowe kompozycje i wytrzymały zimę w pojemniku. Można je też łączyć z innymi wiosennymi kwiatami. Do tego pięknie wyglądają gałązki, mech, kamyki... Nic, tylko się bawić:)



 







Dla mnie zestaw najlepszy - prostota w czystej formie!

A oto stroik wielkanocny, który przygotowałam z Martą jako upominek. Moim zadaniem było posadzenie roślin (miniaturowe narcyzy, białe bratki, trawa-chwast z ogródka, trochę mchu z zacienionej rabaty i kilka gałązek wierzby)

 A oto efekt końcowy z Marty wielkanocnym przystrojeniem.

No i tym akcentem życzę wszystkim wesołych świąt, wiosennego nastroju, samych miłych spotkań i życzliwych uśmiechów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz