PODRÓŻE

Przyjazna człowiekowi przestrzeń to miejsce, gdzie czujemy się dobrze, swobodnie, wygodnie, miło, przytulnie, a jednocześnie daje nam ono energię i jest inspiracją. Takich miejsc szukam i takie staram się tworzyć. I właśnie o tym jest ten blog: małych uciechach, niespodziewanych pomysłach, ciągłych poszukiwaniach, działaniach, odczuciach i eksperymentach.

wtorek, 27 października 2015

O myśleniu w ogrodzie i niedocenianych skarbach

Jesienne porządki w ogrodach trwają. Przycinki niesubordynowanych krzewów, pnączy, wycinki suchych przekwitłych kwiatostanów bylin. W ferworze wielkiej eliminacji i wycinania wszystkiego, co żółte i suche, warto czasem się zatrzymać, bo niektóre rośliny dobrze wyglądają nawet suche. Wprawdzie ja mam tylko kilka takich faworytów (m. in. trawy, odętka...), bo mrozów u nas niewiele i jakoś smutno mi wyglądają suche bure badyle w ogrodzie. Ale... Po prostu warto się zastanowić podczas szaleństwa z sekatorem.
A jeśli już ścinamy, to też warto się zastanowić (w ogrodzie trzeba cały czas myśleć:), czy aby to, co ścinamy nam się jeszcze do czegoś nie przyda. Otóż ja mam chyba trochę manię na tym punkcie i zbieram wszystkie gałązki, suche łodygi (np. przekwitłe łodygi liliowca i kosaćca doskonale nadają się do owadzich hoteli, bo są w środku puste, maliny po obraniu z bocznych gałązek są świetnymi tyczkami do roślin w roku następnym. A zimozielone i wszelkie gałązki z kuleczkami, to już moja obsesja. Potem mam w donicach, wazonach, wszędzie możliwie powtykane gałązki. Ale czyż nie urocze:)
 Nazbierałam trochę irgi i dzikiej róży (przycinałam w ogrodzie oczywiście:) no i czyż nie ładnie wygląda róża w duecie z kwitnącą jeszcze szaleńczo kocimiętką z jesiennymi trawami w tle?
A pamiętacie ubiegłoroczne wianki z wycinanego winobluszczu?



Otóż przetrwały zimę (zdobiły taras najpierw w aranżacji jesiennej z hortensjami, potem zimowej i świątecznej, potem powędrowały na strych i teraz sprawdzania się ciąg dalszy.
Oto jeden z nich w jesiennej odsłonie.

A Wy wykorzystujecie jakoś jesienne skarby ze swojego ogrodu?

4 komentarze:

  1. Jesień daje duże pole do popisu w naturalnych dekoracjach...Owoce dzikiej róży to jeden z moich ulubionych materiałów, można gałązeczki na setki sposobów komponować... Wracając właściwie z każdego spaceru, zawsze coś przywlokę.... To jakiś korzeń, to gałęzie.Ostatnio mój Najdroższy wpadł w panikę, jak szarpałam się z potężnym plastrem drzewa po ścięciu.... Niestety był zbyt spróchniały, także sobie odpuściłam. W ogrodzie pod częściową wycinkę pójdzie bambus. Rozrósł się niesamowicie. Tyczki z niego wykorzystuję do podpierania na przykład pomidorów. Taka jakaś zależność u mnie jednych roślin od drugich... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba właśnie o to chodzi, by to, co naturalne wydające się niepotrzebne, wróciło do natury:) A gdy przy okazji nacieszy oko, tym lepiej! Też uwielbiam dziką różę, w różnych jej odmianach, ale pokaleczyłam się mocno przy jej przycinaniu na przydrożnej skarpie:) Teraz poluję na brzozowe pniaczki i gałęzie... Mąż pewnie też zacznie panikować, jak zacznę znosić... Pozdrawiam i powodzenia w przywlekaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. z darów jesieni można wyczarować piekne cuda Jak Twoje wianki na przykład Lubię ten czas gdy wchodzę do ogrodu i chwila i jest dekoracja właściwie z niczego
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń