Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty

17 lutego 2015

Pięknie i pożytecznie, czyli warzywa wśród kwiatów

Warzywniki są ostatnio w modzie. I bardzo dobrze. O zaletach uprawiania własnych warzyw chyba pisać za wiele nie trzeba. Wiadomo, że w małym ogrodzie nie wyhodujemy tylu ziemniaków, by starczyło na cały rok dla czteroosobowej rodziny, ani marchwi tyle (chyba, że ktoś mało jej je, ale to nie u nas). Ale na drobne warzywa (sałata, buraczki, fasolka, groszek, jarmuż, zioła wszelakie) miejsce znajdzie się wszędzie. Nawet w donicy.
Można oczywiście wyznaczyć w ogrodzie miejsce tylko na warzywnik. I coraz częściej takich miejsc powstaje (co baaaardzo mnie cieszy). Sprawdzają się oczywiście podwyższone rabaty. Ale wielu pewnie przeraża widok takich grządek na środku ogrodu (pamiętajmy, że warzywa potrzebują sporo słońca). Przyznam, że mi też szkoda trochę karczować część ogrodu pod warzywa (chociaż taka myśl ciągle mi się plącze po głowie).
Dzisiaj jednak propozycja inna, dyskretniejsza, eklektyczna: warzywa wśród kwiatów. Nie od dzisiaj wiadomo, że niektóre warzywa urodą nie ustępują roślinom ozdobnym. Dlaczego by tego nie wykorzystać?
Oto kilka propozycji mieszanek?














Dla mnie to po prostu szaleństwo! I, uwierzcie, można taka rabatę zrobić w skali mini i też będzie dobrze wyglądała. W ub. r. zrobiłam pierwsze przymiarki. W tym poszaleje bardziej:)



Kto szaleje ze mną?

22 stycznia 2015

Warzywne rozważania przy obiedzie

Co to jest warzywo? 5-latka zapytała znienacka, niby mimochodem, grzebiąc w talerzu z kaszą i gotowaną marchewką. No i zaczęła się ekwilibrystyka. Niby oczywistość nad oczywistościami, że to rośliny zielne, które można zjeść, ale uwierzcie mi - w powodzi pytań: a dlaczego? a skąd wiem? a czy próbowałam? a po co? oczywistości stają się wyzwaniem intelektualnym.
Mamy utarty kanon warzyw, które najczęściej widujemy w marketach, na straganach, w ogródkach. Jakie to? fasola, kapusta, sałata, pomidory, kalarepa, kalafior (a przecież to kwiat jest - odparła rezolutna i dumna z siebie córa). No właśnie. Bo pozostaje jeszcze kwestia tego, co my z tych warzyw jemy. A możemy jeść ich łodygi, korzenie, liście, kwiaty, owoce. 
Ale żeby zjeść, trzeba je kupić, a najlepiej samemu wyhodować. Uprawia się je w gruncie, na grządkach, w szklarniach, na polach, w ogrodach, na działkach, w donicach, workach, puszkach. Pomysłów jest mnóstwo. 
Ważne jednak, by dobrze dobrać rośliny do warunków, jakie możemy im zaproponować. W pojemnikach ładnie rośnie bakłażan, papryka, pomidor, fasola wielkokwiatowa, sałata, cukinia i boćwina, a także borówka amerykańska, truskawki i figi oraz większość gatunków ziół (np. bazylia, mięta, rozmaryn, tymianek). Ale tutaj uwaga! Nie można zapominać o podlewaniu i nawożeniu, bo inaczej nic z tego nie będzie.  
A jakie lokum? Najlepsze to słoneczne i z urodzajną ziemią. 
Do tych najbardziej żarłocznych należy brokuł, wszystkie odmiany dyni i kapusty, kalafior, ogórek, papryka, pomidor, bakłażan, por, seler, ziemniak i szparagi. Średnie wymagania ma sałata, czosnek, kalarepa, marchew, rzodkiewka, chrzan, burak ćwikłowy, szpinak i cebula. Najmniej "zje" bób, groch, fasola karłowa, pietruszka, szczypiorek i większość ziół.
Zatem gdy planujemy płodozmian (jak zjemy jedne warzywka i chcemy wykorzystać miejsce na kolejne), to warto trzymać się kilku zasad: nie sadzimy po sobie tych samych warzyw w tym samym miejscu. Najlepiej też po tych najbardziej żarłocznych sadzić te mniej żarłoczne. Wtedy sobie poradzą i te, i te. 
No i przyjazne sąsiedztwo. O uprawie współrzędnej już pisałam. Przypomnę tylko, że nie wszystkie rośliny za sobą przepadają i lepiej niektórych nie sadzić obok siebie, bo wprawdzie krwawej jatki nie będzie, ale i plony okażą się marniutkie. Pozytywne przykłady? Burak z cebulą i kalarepą oraz sałata głowiasta z rzodkiewką. 
A gdy chcemy ograniczyć chemię (kto by nie chciał:), to nawozimy organicznymi nawozami (np. biohumusem lub kompostem) i sadzimy rośliny tak, by szkodniki albo uciekały, albo skupiały się na roślinnych pułapkach, które rosną szybko i wyrzucamy je szybko do śmieci wraz ze szkodnikami, oczywiście. Cząber ogrodowy odpędza mszyce, a trybuła jest doskonałym odstraszaczem mrówek, mszyc i ślimaków. No i podobno przeciwdziała mączniakowi na sałacie. Z takim zastosowaniem będzie chyba od tego roku moja ulubiona rośliną. Szałwia też ma swoje zalety. W jej towarzystwie dobrze rośnie marchewka, kapusta, truskawki, pomidory i... róże. Jeśli wybierzemy jedną z odmian o pstrych lub srebrnych liściach, to kompozycja wyjdzie nam nie tylko użytkowo zachwycająca, ale też wizualnie nie pozostawiająca nic do życzenia. Mięta też się przyda, bo odstrasza mrówki. 
A kogo rośliny nie lubią? Orzecha włoskiego. A dokładniej, to on nikogo nie lubi, wszystko wyjada, wypija i jeszcze sieje swe garbniki na wsze strony. Więcej rad tutaj. 
A dzisiaj dowiedziałam się, że zjawisko wydzielania przez rośliny substancji do ziemi, wody i atmosfery, które potem hamują lub przyspieszają kiełkowanie, rozwój, dojrzewanie sąsiadów, fachowo nazywa się ALLELOPATIĄ. Ładne słowo. 

Kilka rad (niby oczywistych, ale przypomnieć nie zaszkodzi:
- niedużym roślinom (np. sałata, szczypiorek) wystarczą małe pojemniki (niektórzy twierdzą, że nawet na wacie wyrosną - nie sprawdzałam:), większe (np. pomidory, cukinia) wymagają więcej przestrzeni wypełnionej ziemią

- jeśli warzywa uprawiamy w donicach, to konieczny jest odpływ, bo warzywa powinny mieć wilgotno, jednak bardzo łatwo je przelać, a wtedy gniją o wiele szybciej niż rośliny ozdobne
- warzywa lubią i potrzebują światła do dobrego funkcjonowania, przynajmniej 6 godzin dziennie w słonecznym miejscu - to minimum. Gdy nie mamy słonecznego parapetu czy balkonu, zostaje nam uprawa mięty i bazylii, które zadowolą się kilkoma godzinami słonecznymi.

- w jedną donicę sadzimy najlepiej jedną roślinę, szczególnie gdy donice te nie są za duże. Lepiej mieć jedna dorodną i owocującą roślinę niż kilka rachitycznych i chorowitych (bo ciasnota sprzyja chorobom i atakom szkodników)

09 czerwca 2014

Warzywa z ogródka. Nie mojego, niestety

Załamałam się ostatnio. Z ogrodniczego powodu. Bo u mnie warzywa rosnąć nie chcą. No nie chcą. Kwiaty i krzewy jak oszalałe, a warzywa nie. A uwielbiam warzywniaki, ale jeszcze bardziej warzywniki. Zakochałam się w jednym takim, mojej klientki. Starsza pani sama go oporządza od lat. Wypielęgnowany, z różnościami wszelakimi, tyle ich, że przechadza się między grządkami i można tu skubnąć groszek słodki, a tam truskaweczkę, a tam listek sałaty czy mięty. Przy okazji popatrzeć na ogórki, pomidorki, kalarepki. No cudo.
Dwa dni temu dotarłam wreszcie na działkę znajomej. Opowiadała o niej sporo, plony pokazywała często. Teraz miałam okazję pojechać tam i na własne oczy przekonać się, że choć trochę dzika ta działka, to wysiane rukole, kalarepy, jarmuże, marchewki, pietruszki, groszki, boby i wszelkie takie, idą jak szalone. Ani ślimak nie zje, ani mszyca nie obsiada. No i dostałam sadzonki kalarepek, jarmużu, kolendry, a rukoli nazrywałam w kapelusz Marty, bo tylko takie naczynie miałam pod ręką. Posadziłam te sadzonki, może chociaż to urośnie?
A wczoraj sąsiadka późnym wieczorem w kaloszach i kusej ogrodniczej kiecce wręczyła mi pęk świeżej pachnącej i przepysznej rzodkiewki. - Idą jak oszalałe i choć ciasno tam, bo nie przerywałam, wszystkie mają dorodne kulki - stwierdziła wręczając mi czarowny bukiet. Bo obiecała, że jak wyjdą, to się podzieli. No i udały się.
A u mnie? Nawet mi się pisać nie chce. Tylko po głowie zaczyna się plątać myśl - karczuję połowę ogrodu i robię warzywnik. Dobry pomysł? Hmmm, trochę tego karczowania by było...










Chociaż poziomki jakieś się pojawiły :)


A może jednak warzywnik... W końcu wprawę mam coraz większą. Po przedszkolnym zrobiliśmy też nieduży przydomowy. O taki:
  
 Może by mi taki wystarczył ...

09 stycznia 2014

O zagubieniu i kopaniu

Gdy tylko weszłam dzisiejszego ranka na ryneczek od razu je zauważyłam. Ale że były na straganie przy wejściu, a ja miałam jeszcze listę sprawunków wcale nie małych gabarytów do załatwienia, postanowiłam wrócić po nie na sam koniec zakupów. Nie było to wprawdzie łatwe, bo chociaż ryneczek duży nie jest, musiałam go obejść kilka razy, żeby trafić w bramę, którą weszłam. Taka moja orientacja w terenie. Taka, czyli żadna, a przecież nie będę pytać sprzedających, którędy do wyjścia. Bałam się trochę, że wykupią, że przebiorą, że zapakują na pakę i odjadą.
Ale były, czekały na mnie wyciągając do mnie zielone listki i łypiąc białym korzeniem. Otóż, kupiłam trzy korzenie pietruszki z natką. Zapłaciłam tyle samo, jak za te bez natki, więc czemu nie skorzystać. Tym bardziej, że plan miałam inny - zimowa uprawa piertuchy. Nie zasiałam takowej w tym roku, więc zieleniny nieco brakuje, tym bardziej, gdy wspomnę rok ubiegły, gdy mi rodziła nawet pod śniegiem. A i parapetowa miała się całkiem dobrze (więcej o uprawie pietruszki w donicy tutaj).
W tym korzenie staną się moim zbawieniem. Taką mam nadzieję.
Piękne, dorodne, nieco z ziemią (obok na straganie były ładnie umyte, jednak do sadzenia polecam te ziemiste) powędrowały do tej ziemi z powrotem jak tylko dotarłam do domu. Dwie do ziemi przy samym rasaie, żebym miała blisko. A jedna do donicy. Będzie na kuchenny parapet.
Śmiesznie musiałam wyglądać w balerinkach wciśniętych na zimowe skarpety, w których chodzę po domu, z szalikiem opatulającym szyje i głowę i łopatką pamiętającą cały sezon (no dobra, przyznaje się, nie umyłam i nie oporządziłam jeszcze narzędzi. Od wielu dni skrzynka narzędziowa stoi mi wyrzutem sumienia w garażu, ale jakoś tak się złożyło).
Miło było poczuć zapach wilgotnej ziemi, grudki między palcami, miękkość listków. Poczułam zew...

21 lipca 2013

Strączkowo, zielono, smacznie - warzywa w ogrodzie

Tak. Jestem wielbicielka eklektyzmu w ogrodach. Nie tylko związanego z mieszaniem stylów, kolorów czy faktur, ale też użyteczności. Słowem miedzy roślinami ozdobnymi z lubością sadzę i sieję warzywa, zioła. 
Tak. Miejsc z roku na rok mam coraz mniej, nad czym ubolewam. Ale taka kolej rzeczy. Ozdobne, które cały rok "siedzą" w ziemi, rozrastają się, co było do przewidzenia, nie zostawiając pola zbyt wielkiego na warzywne uprawy. Efekt? Mam zdecydowanie mniej warzyw w tym roku. To nie tylko efekt rozrastania się roślin oczywiście, ale i działań różnych innych czynników. Ale po kolei. 
Sałata mi zmarniała. Ulewy, potem plaga ślimaków, a potem moje zniechęcenie. Wyrwałam kilak dni temu brzydkie główki. Przynajmniej nie straszą. Ale obiecuję, posieję jeszcze sałatę, posieję. 
Obrodził rabarbar. Nawet sama jestem w szoku, bo liście ma ogromne jak pół stołu. Obdarowałam sąsiadkę i rodziców. Zamroziłam. Na zimowe orzeźwienie ciastowe - jak znalazł:) 
Dobrze ma się też lubczyk. Wprawdzie wepchnięty między osiągającym potężne rozmiary wspomnianym wyżej rabarbarem, dereniem i astrami jesiennymi, ale daje radę. Właśnie kwitnie. 
Ziół też sporo mi się uzbierało. Nawet koperek mi wyrósł pod płotem. Z ubiegłorocznych siewów - rzecz jasna. Podobnie jak kolendra. Takie niespodzianki lubię najbardziej. 
Z kolei rzodkiewka po pierwszym udanym zrywie już drugiego kulkowego szaleństwa mi nie podarowała. Do wyrwania. Podobnie jak buraczki. No może chłodnik będzie chociaż z tego:) 
Fasolka. Z tą już inaczej. Już jestem po pierwszym zbiorze. Tej zwyczajnej, zielonej szparagowej. Chociaż z nasianych kilkudziesięciu ziaren wyrosło zaledwie 9 roślinek, to zbiór wystarczył na skosztowanie dla całej rodziny. Pyszna była, bo własna:) 
A to nie koniec, bo fasolka cały czas kwitnie i owocuje. 
A dlaczego tak mało? Bo gołębie wyjadły! Dwa razy siałam i za każdym razem robiły sobie ucztę w moim ogródku schowane za dereniem i krzewuszką. Brrrrr
Kawałek dalej rośnie inna odmiana fasolki o czerwonych kwiatach. Już zawiązuje strąki, ale za to te upodobały sobie ślimaki i co drugi krzaczek w połowie obżarty jest do kikutków. Zobaczymy, co z tego będzie.
Na fasolę tyczną muszę jeszcze poczekać. W tym roku posiałam ja dosyć późno. Ta przy płocie od sąsiadów wplątuje się we wszystko (jabłonka ozdobna, krzewuszka, kalina, liatria), co napotka na swej drodze, ale płotem gardzi, niewdzięczna. Po drugiej stronie ogrodu zaś postawiłam jej wysokie tyczki. Wprawdzie do wigwamu im daleko, ale zobaczymy, jak się sprawdzą. Na każdej tyczce pnie się inna odmiana. Początkowo nie były chętne, musiałam podwiązywać. Ale jak już załapały, o co mi chodzi, poszły jak burza. Już kwitną. Czekam na więcej. 
A pod nimi rośnie sobie pomidor. Na razie w sumie tylko chyba wegetuje, ale trzymam za niego kciuki. 

No i groszek pachnący. Poupychałam go w tym roku w kilku miejscach. Wysiewałam do gruntu i sadziłam te wysiewane do rolek po papierze toaletowym wczesną wiosną. Długo się nie mogły opamiętać i dopiero teraz ruszyły. W sumie są na takim samym etapie rozwojowym, jak te siane bezpośrednio do gruntu, wiec nie wiem, czy w przyszłym roku będę się bawiła w takie zawalanie skrzyneczkami parapetów. Na pewno nie w przypadku groszka, bo innym na pewno nie przepuszczę.

21 czerwca 2013

Jak ściągnąć zdrowe warzywa na swój stół - kooperatywa spożywcza

Dzisiaj dowiedziałam się, że w Zielonej Górze działa już coraz prężniej i prężniej Kooperatywa Spożywcza. Idea jest taka, że grupa zapaleńców najpierw szuka w okolicy gospodarzy, którzy produkują warzywa i owoce bez chemii, a potem co tydzień odbierają sezonowe plony.
Dotychczas o takich inicjatywach słyszałam tylko w większych miastach (więcej na stronie http://kooperatywy.pl/ ), a w naszym mieście tylko słuchy chodziły, że by się przydało, że niby chętni by byli. Ale wiadomo, jak to czasem z chęciami bywa. A tu abstrakcyjne wydawałoby się planowanie stało się realne.
Co tydzień zbierane jest zamówienie na aktualnie rosnące warzywa, które potem do odbioru są w Zielonej Farmie na ul. Żeromskiego 21. To tymczasowa miejscówka, bo już szykowane jest docelowe miejsce odbioru warzyw.
Zostałam wpisana na listę mailingową:) więc czekam na wieści, co jest w ofercie. Z dotychczasowych podobno szałowa była pietruszka. Pęczek okazał się wielgachnym pękiem pachnącym oszałamiająco. Były też truskawki, szczypiorek. W sumie za wiele jeszcze w warzywniaku nie ma, ale zaczyna się, oj zaczyna:)
Szczegóły pod nr. tel. 500 673 267 (Monika). Polecam!

20 kwietnia 2013

Ekologiczna uprawa warzyw

Było już o uprawie współrzędnej. Można pójść jeszcze krok dalej - uprawiać warzywa ekologicznie, a przynajmniej próbować. Bo skoro już siejemy marchewkę w swoim ogródku "kradnąc" odrobinę miejsca kwiatom, a może nawet iglakom:) to przecież nie będziemy jej pryskać chemią. Taką chemiczną to bez kłopotu można w markecie kupić, a nie ledwo umytą dziecku podać czy samemu schrupać.
No to po ideologicznej tyradzie czas na konkrety. Jak zrobić, by się za bardzo  ie narobić (i np. ręcznie robaczków nie zbierać), a i efekty jakieś były?
Oto kilka rad, które gdzieś usłyszałam, przeczytałam, sama sprawdziłam, u mamy czy babci jeszcze podejrzałam:
  • Skoro już o tej marchwi wspomniałam, to decydując się na ekologiczną marchew bez chemii, dobrze posadzić obok niej... cebulę. Da to obopólne korzyści: połyśnica marchwianka, której larwy zżerają korzenie marchwi, nie znosi zapachu cebuli, a z kolei śmietka atakująca cebulę, nie lubi marchwi.
  • Czosnek nie daje szans mączniakowi, nawet między różami można go sadzić. Pieknie sie będzie komponowała, podobnie jak szczypiorek. Próbowaliście takiego zestawu? 
  • Przed nicieniami chroni nagietek, aksamitka i rumianek, a między truskawkami warto posadzić majeranek i lawendę. Przy takim zestawie mrówki znikną
  •  W jedzeniu zielonych kuleczek groszku tak lubianego przez Martę i mnie (oczywiście prosto z "działki") często uprzedzają nas obrzydliwe larwy strąkowca grochowego. Można je przegonić, a właściwie odstraszyć rodziców sadząc obok marchew, nagietki i pomidory.
  • Z kolei larwy bielinka kapustnika zjadają wielkie liście nie tylko kapusty, ale i rzucają się np. na nasturcje. Tak było u mnie w ub. r. Istna inwazja. Ale właśnie się dowiedziałam, że bielinek nie lubi kopru, poru czy pomidorów. Pomoże też podobno mięta czy rozmaryn. Spróbuję, chociaż dorosłe osobniki bielinka ładne są...
  • Kwieciaka malinowca przepędzimy z kolei kładąc między krzewami truskawek liście paproci.
  • Nasturcja chroni fasolę czy kalinę przed czarnymi mszycami. Tutaj jednak nie chodzi o to, że odstrasza, ale własnie przyciąga, tylko, że na siebie. Oblepione rośliny wyrywamy i do śmietnika. A że rosną szybko, to mniej ich żal niż fasoli czy krzewu. No i sadzimy od razu następne. Szybko urosną.

10 kwietnia 2013

Uprawa współrzędna - a co to jest?

Zaczynam planować, gdzie posadzę w ogrodzie jakieś rośliny na bieżącą przegryzkę.
Pierwsza główna zasada warzywna - prace w ogrodzie zaczynamy wtedy, gdy zakwitnie forsycja, pojawią się żółte kwiaty mniszka lekarskiego, czereśnie puszczą pąki, a kasztanowce liście. 
Trzeba jeszcze trochę poczekać, bo to nie temperatura powietrza jest w tym momencie ważna, ale temperatura ziemi. A przecież w niektórych miejscach jeszcze jest przykryta śniegiem. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zacząć siew do skrzynek czy doniczek w domu:) Balkonowcy mają w tym momencie przewagę czasową:)
Co siać? najwcześniej można wysiewać marchew, rzodkiewkę, sałatę, szpinak, groch, rzodkiew i burak. 
Kusi mnie marchew w donicy, bo na grządkę nie mam miejsca. Wiem, że muszę być cierpliwa, bo wschodzić może nawet miesiąc. No i trzeba przerywać (albo kupić w taśmie:), ale chyba jednak wysieję:)
Poniżej inspirujące zdjęcie z bloga ekoparapet.pl Cały blog zresztą bardzo ciekawy. Polecam!

Kto ma ochotę (to szczególna gratka dla dzieci) może spróbować też uprawy ziemniaków w sporym wiadrze. Wystarczy plastikowy pojemnik. Do połowy wypełniamy go ziemią z kompostem, na wierzch kładziemy dwa podkiełkowane ziemniaki (te z marketów się nie nadają, lepiej kupić na ryneczku), przysypujemy 10 cm ziemi i podlewamy. Ustawiamy w ciepłe miejsce. Po 2 tygodniach powinny pojawić się pierwsze zielone pędy. Wtedy delikatnie przykrywamy je ziemią i tę czynność powtarzamy sukcesywnie, aż całe wiadro napełnimy ziemią. Cały czas umiarkowanie podlewamy, a raz  tygodniu nawozimy organicznie. Wkrótce ziemniaki zakwitną (bardzo ładnie wtedy wyglądają:), a z kwiatów zrobią się owoce - zielone kulki. Tu uwaga - są one trujące! Podobno po 10 tygodniach mamy już własne ziemniaki. Hmmm. Kto się skusi na taką uprawę?
Zamiast wiadra czy wielkiej donicy może być duża torba jutowa:

baaardzo elegancki pojemnik:


Jeszcze jedna ważna sprawa - uprawa współrzędna. A co to właściwie jest?

Planując warzywne zasiewy i sadzenia warto wziąć pod uwagę nie tylko ilość miejsca, nasłonecznienie ale też sąsiedztwo, bo rośliny, jak i ludzie, nie wszystkie się lubią, a niektóre ze sobą wręcz walczą. Są jednak i takie, które sobie pomagają.
To ważne szczególnie przy warzywach. I to bez względu na to, czy to zagony w wielkim warzywniaku czy w skrzynkach na balkonie. Animozje nie znikają wraz z ilością miejsca ani wprost proporcjonalnie, ani odwrotnie proporcjonalnie.
Oczywiście można siłować się z naturą, ale jeśli mamy możliwość zrobić coś tak, jak ona sobie wymyśliła, to po co męczyć. 

Oto ściąga: kto z kim żyje w zgodzie, a kto kogo nie lubi:
roślina
lubi
nie lubi
fasola
Kalarepa, sałata, ogórek, pomidor, ziemniaki, burak czerwony, cząber ogrodowy
Czosnek, groch, por, cebula
groch
Marchew, rzodkiewka, ogórek, sałata, kalarepa, koper
Fasola, por, cebula, ziemniak
ogórek
Fasola, groch, cebula, burak czerwony, sałata, por, koper
Rzodkiewka, pomidor, ziemniak
ziemniak
Kalarepa, szpinak, fasola, czosnek, nasturcja, mięta
Ogórek, groch, pomidor, burak czerwony
czosnek
Marchew, ogórek, burak czerwony, pomidor
Fasola, groch, kalarepa
kalarepa
Fasola, szpinak, ziemniak, por, sałata, groch, burak czerwony
Czosnek
marchew
Cebula, pomidor, rzodkiewka, czosnek, por, groch, sałata, koper
Burak czerwony
por
Cebula, marchew, pomidor, sałata, kalarepa, rumianek
Fasola, groch, burak czerwony
rzodkiewka
Sałata, fasola, szpinak, pomidor, kalarepa, groch, marchew, rzeżucha
Ogórek
burak czerwony
Cebula, kalarepa, sałata, czosnek, ogórek, koper
Por, fasola, szpinak, ziemniaki
sałata
Rzodkiewka, marchew, ogórek, cebula, pomidor, fasola, burak czerwony, groch, por, kalarepa, koper, mięta
-
szpinak
Pomidor, fasola, rzodkiewka, kalarepa, ziemniak
Burak czerwony
pomidor
Marchew, szpinak, kalarepa, burak czerwony, rzodkiewka, sałata, por, czosnek
Groch, ogórek, ziemniaki
cebula
Sałata, marchew, ogórek, burak czerwony, koper, cząber ogrodowy, rumianek
Groch, fasola, kalarepa


Roślinami zgodnymi są na pewno koper i szczypiorek. Mo zna je siać niemal wszędzie i nie będą się kłócić z sąsiadami. Z ziół jeszcze warto pamiętać, że pietruszka dobrze rośnie koło pomidorów i nie wolno jej siać dwa razy w tym samym miejscu w ogrodzie, a cząber nie kłóci się z fasolą i cebulą.

Zajrzyj również tutaj:

Naturalny ogród dla wszystkich

Ogrody naturalne to miejsca przyjazne nam ludziom. A jeśli są rzeczywiście przyjazne nam, to i innym stworzeniom. Niestety trudno za przyja...