Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balkon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balkon. Pokaż wszystkie posty

06 maja 2016

Co posadzić w donicach czyli wiosenny szał czas zacząć

No i wiosna zaczęła się na dobre. Tzw. „zimni ogrodnicy” ze sławetną Zośką na czele już chyba pomrozili wystarczająco. Teraz zaczyna się prawdziwy szał – kupowanie i sadzenie wszystkiego i wszędzie. W centrach handlowych, na ryneczku, na targowiskach, w ogrodnictwach tłumy ludzi przepychają się ze skrzynkami sadzonek, workami ziemi i donicami.
Pelargonia - niezastąpiona?

Przyznaję w duchu, że uwielbiam to zamieszanie, a i sama z chęcią do niego dołączam. 
A nawet już to zrobiłam.To świetna zabawa!

Pochwała bylin

Najczęściej największy szturm jest na tradycyjne surfinie, pelargonie, bakopy, komarzyce i kocanki. Gatunki sprawdzone od lat. A co jeśli komuś się te zestawy opatrzyły i chciałby coś innego?
Kto powiedział, że niezapominajka nie może rosnąć w doniczce?
Na szczęście nie jesteśmy skazani na takie same rośliny na balkonach i tarasach jak Polska długa i szeroka. Uff!
Przede wszystkim warto się przekonać, by w donicach sadzić byliny. Można je traktować jako rośliny sezonowe (kosztują podobnie jak kwiaty jednoroczne), część z nich spokojnie przetrwa w donicach zimę i wiosną przyszłego roku mamy nasadzenia z głowy, a jeśli chcemy np. zmieniać zestawy w donicach kilka razy w roku, zawsze można bylinę przesadzić do ogrodu swojego lub zaprzyjaźnionego. Co więcej, wiosną nawet można rośliny z ogrodu wykopać i wsadzić do donicy. Wtedy koszty już całkowicie minimalizujemy.

Słoneczny balkon – zmora czy atut?

Jednym z najczęściej pojawiających się pytań na forach czy warsztatach jest: co posadzić na słoneczny balkon? Kłopotem w większości przypadków nie jest bowiem niewielki rozmiar balkonu, o czym już pisałam, ale jego południowe wystawienie. Stąd właściciele takich skrawków betonu lewitujących nad ziemią od razu zastrzegają, że to patelnia wystawiona na słońce, na której dotychczas wszystko uschło.
Zatem co wytrzyma?
Z jednorocznych polecam lobelię, kocanki, komarzyce, bakopy, ale i pelargonie (w tym ulubioną angielską, która ani słońca, ani czasowych susz się nie boi). Z bylin natomiast najbardziej wytrzymałe są rośliny skalniakowe i sukulenty, np. rojniki, rozchodniki, zawciągi, smagliczki, goździki, trawy (kostrzewa sina, mozga), czyściec wełnisty. Znakiem rozpoznawczym może być też szary czy srebrzysty kolor liści, który odbija słońce.
Warto postawić też na słoneczne byliny np. krwawniki, firletki, rudbekie, które dodadzą koloru naszym kompozycjom.
W jednej donicy można mieszać rośliny jednoroczne i wieloletnie. Poniżej przykład do donicy w nieco zacienionym miejscu: tawułka Arendsa jako stała bylina, do tego komarzyca, niecierpki i pelargonia. 
Świetnym elementem kompozycji są trawy. To własnie one mogą być stałą bazą, na której opieramy zmienną resztę. 
Ta sama turzyca w wiosennej wersji (poniżej) i letniej (powyżej). 

A może nawet pokusimy się o mały krzew (pięciorniki, tawuły japońskie, tawlina jarzębolistna ‘Sem’, szczodrzeńce) czy miniaturowego iglaka? Również świetnie sprawdzają się na balkonach i tarasach. Są stałym zielonym elementem, który uzupełniamy kolorami.
W donicach świetnie poradzi sobie bez Meyera 'Palibin' - nieduży krzew o niesamowicie pachnących kwiatach. 
Nie możemy zapominać też o ziołach. Nie dosyć, że wręcz uwielbiają słońce i suche podłoże, to jeszcze skorzystamy w kuchni i pachną niesamowicie. Wybór jest spory z lawendą, szałwią, rozmarynem i macierzanką na czele.
No i pnącza: winobluszcz pięciolistkowy wszędzie da sobie radę. Wystarczy mu większa donica, jakaś kratka i okryje cały balkon. 
A jesienią pięknie się przebarwi na czerwono.
Wart polecenia jest też chmiel zwyczajny z soczysta zielenią liści. Na zimę zamiera całkowicie, ale wiosną wypuszcza bujne pędy dorastające nawet do 6 m. Dlatego wymaga więcej wody. Jego pędy owijają się o podporę.

Jak dobierać rośliny?

Podstawowa zasada dobory roślin (bez względu na to, czy to rabata czy donica) brzmi: obok siebie sadzimy rośliny o podobnych upodobaniach. Wprawdzie zdarza się, że lawenda doskonale radzi sobie obok różanecznika (widziałam na własne oczy, inaczej bym nie uwierzyła), jednak tej pierwszej zdecydowanie lepiej na słońcu, w lekkiej ziemi z domieszką żwirku. Poradzi sobie też w małym pojemniku. Rododendronom zaś trzeba zapewnić spory pojemnik, ale i tak z założeniem, że zimy może nie przetrwać. No i woli cień i kwaśną wilgotna ziemię. Poznajmy więc chociaż odrobinę nasze rośliny.
Kolejna kwestia to gęstość sadzenia. Sadząc rośliny w donicach chcemy niemal natychmiastowego efektu. I dlatego można sadzić po kilka roślin w donicy, ale nie warto przesadzać. Sadzonki zwykle są niewielkie, a już po kilku tygodniach rośliny nabierają wigoru i wylewają się niemal z pojemników. To oczywiście ładnie wygląda (o ile jedna roślina nie zagłusza drugiej). 
Tutaj jednak muszę podkreślić – o ile rośliny w donicach nawozimy o wiele częściej niż na rabacie, to gęsto obsadzoną donicę nawozimy i podlewamy jeszcze częściej. Codzienne podlewanie w upały i nawożenie, najlepiej naturalnym biohumusem dwa razy w tygodniu to podstawa.

W co sadzić?

Jeśli brakuje nam czasu na pilne podlewanie, albo o prostu czasem zdarza się nam o tym zapomnieć, to warto zainwestować w donice ceramiczne lub drewniane skrzynie. Ziemia w nich wolniej się nagrzewa, co chroni korzenie roślin przed upałami, a zimą też przed mrozem. Najważniejsze jednak, że takie donice trzymają dłużej wilgoć. W plastikowych pojemnikach ziemia o wiele szybciej wysycha i się nagrzewa. Korzenie mogą się ugotować.
Kolejna zasada - im większa donica, tym mniej podlewania, bo wodę będzie zatrzymywała sama ziemia. Dodać do niej można hydrożel – małe drobinki, które pochłaniają mnóstwo wody i w okresie suszy oddają ją roślinie.
Na dnie oczywiście niezbędny jest drenaż (keramzyt czy żwirek można kupić w każdym ogrodniczym). Gdy przykryjemy go kawałkiem geowłókniny, ziemia nie zmiesza się z drenażem i będzie lepiej spełniał swą funkcje, a przede wszystkim posłuży na kolejne lata.
Muszą być też otwory w pojemnikach, by wypływał nadmiar wody. Przelanie też roślinom nie służy, a o to na balkonie nietrudno podczas większego deszczu czy ulewy.
No i trzeba nawozić. Najlepiej zastosować nawóz wieloskładnikowy (zwykle żółte kuleczki) podczas sadzenia i wymieszać go z ziemią. Potem można wkładać do ziemi nawozowe pałeczki, ale ja preferuję nawóz płynny, najlepiej naturalny biohumus, którym nie można przenawozić roślin.
Najważniejsze jest jednak podlewanie. Nawet najbardziej wytrzymałe rośliny od czasu do czasu potrzebują wody. O ile jesteśmy w domu, to jeszcze może jakoś o nie zadbamy. Podczas urlopu zwykle prosimy znajomych czy sąsiadów, by zaopiekowali się domem i kwiatkami. Gorzej z wyjazdami weekendowymi. Na ten czas można wstawić do donic butelki plastikowe z wodą (odwrócone:), by woda stopniowo się z nich sączyła do donic. Są też do kupienia ozdobne kule do nawadniania.
Kompozycja w dużej donicy - na kolorowo, hej!
Dystyngowana elegancka kompozycja na balkony od wschodniej strony.
A takie szaleństwo? 
Zestawienie dla odważnych - niebieska lobelia z ognistym nagietkiem. Dla mnie bomba!
Zatem do sadzenia! Miłej zabawy!

28 sierpnia 2013

Donice, donice, a co w nich?

Donic wybór mamy już ogromny. O ile utyskuje jeszcze często i gęsto nad asortymentem ogrodowej małej architektury (ławeczki, altanki, kwietniki, pergole i takie tam), to już w donicach można przebierać do woli. Są doskonałym sposobem na ubarwienie tarasu, patio, które najczęściej wybrukowane jest niemal do granic wytrzymałości, balkonu oczywiście i także ogrodu. Ułatwiają życie, bo można w nich posadzić rośliny, które wymagają innej gleby niż nasza ogrodowa. Więc nie musimy wymieniać pół ogrodu, rezygnować ze swej ulubienicy. A nawet możemy ją przestawiać w różne miejsca.
Obecnie szukam kompozycji do jesiennych donic, bo wrzosy czarują na każdym kroku, a letnie lobelie czy pelargonie czas swojej świetności mają za sobą.
Ja wybrałam kapuściane:) Ozdobne kapusty od niedawna można kupić w naszych sklepach ogrodniczych. Wcześniej widywała je głównie w pismach kolorowych. Więc, gdy je zobaczyłam i wcale drogie nie były (4 zł za sztukę), kupiłam od razu. Do tego urzekły mnie po raz pierwszy cyklameny. Nie wiem, dlaczego dopiero teraz, ale jednak urzekły, chociaż jeden malutki kosztował mnie 9 zł. Dodałam jeszcze klasykę czyli wrzos i żurawkę. Bo byliny, drodzy Państwo, świetnie się sprawdzają w donicach.


 A tak wyglądają moje donice obsadzane wcześniej. Koleusy się rozrosły:
 Lantana zmarniała nieco, ale i tak to mój ulubiony zestaw:)
 Begonia i srebrna mgiełka. Sprawdza się.
I tu dochodzimy do sedna tego, o czym chciałam napisać - o doborze roślin.
Gdy wiosna zawita w naszym kraju szturmem ruszamy po surfinie, pelargonie, bakopy, komarzyce czy kocanki. Wybór roślin jeszcze niedawno był ograniczony i to się zmienia, na szczęście. Poza tym warto przekonać się do sadzenia w donicach.... bylin jako roślin okresowych. Cenowo kompozycja wygląda podobnie, a można przesadzić potem roślinę do ogrodu. Co więcej, wiosna można tę roślinę nawet z ogrodu wykopać! Wtedy koszty już minimalne się robią. Co wybierać?
W dużych donicach może rosnąć niemal wszystko (oczywiście bierzemy pod uwagę zacienienie miejsca, gdzie będzie stał pojemnik, i częstość planowanego podlewania). Nie bójmy się kilku gatunków, jeśli mają podobne upodobania. A gęstość? Za wygodnie im może nie będzie, ale jeśli będziemy regularnie odżywiać (polecam odżywki w płynie), to na pewno będą zdobiły przez cały sezon.
A oto kilka inspiracji. Na początek jeszcze letnie:




 
Tu już pomysły na jesień:





 A takie donice widziałam w Sopocie na deptaku. Bardzo mi się spodobały, bo są dowodem na to, że w mieście wcale w donicach nie trzeba sadzić begonii. Wyglądały cudnie:)



21 sierpnia 2013

Podlewanie w czasie urlopu, czyli jak nie zmarnować roślin

Są wakacje. Wprawdzie się kończą, ale jeszcze niektórzy wybierają się na urlopy, wyjazdy. A upały jeszcze się zdarzyć mogą. Przyznaję, właśnie na kilkudniowym, ale zawsze, urlopie jestem. I nie ukrywam, że zawsze mam jeden podstawowy dylemat: jechać czy nie? Powód? Moje rośliny.
O ile jeszcze ogród to podlewa się sam (chwała automatycznym systemom podlewania), ale już donice się same nie podleją. Dobrze, że mam sąsiadów, którzy z chęcią przelecą się po moim ogródku z konewką, ale gdy ktoś nie ma tak dobrze? Co wtedy?
Oto kilka rad, jak sobie radzić z dylematem - jechać na wakacje i zostawić rośliny na pewną klęskę, czy jechać na wakacje i niczym się nie martwić. Bo rozumiem, że opcja - nie jedziemy na wakacje, bo trzeba się zająć roślinami - nie wchodzi w rachubę.

Pierwsza rada - przenosimy rośliny w miejsce, gdzie nie będą narażone na bezpośrednie działanie słońca czy wysuszającego wiatru (od drzewko, krzew, w cień szopki) - nie zalewamy roślin na zapas - nie wkładamy ich do dużych mis z wodą czy nie lejemy na maksa wody do podstawki. Rośliny nam zgniją.
Jak zakładają znawcy - jednej roślinie doniczkowej wystarczy ok. 0,5 - 1 litra  wody w tygodniu.
Oto kilka sposobów, by im takiej ilości dostarczyć:
Kamykowa niecka - misę wysypujemy kamykami, np. keramzytem i napełniamy woda do poziomu kamyków. Na nich ustawiamy doniczki. - woda nie moczy korzeni, ale podsiąka do podłoża. A do miski wstawiamy przewróconą do góry nogami butelkę plastikową z wodą. Woda będzie spływała stopniowo uzupełniając poziom w naczyniu - to efekt sił przyrody - podciśnienia bodajże:)

Mokry sznurek - jeden koniec bawełnianego sznurka (ukręconego np. ze starej koszulki pociętej na paski) wkładamy do ziemi w doniczce, a drugi do pojemnika z wodą. Ten drugi powinien stać wyżej niż doniczka.

Butelka - potrzebna nam jest zakręcona plastikowa butelka z wodą. Robimy dziurkę w zakrętce, odwracamy i wkładamy do ziemi w doniczce. Można kupić też specjalne zakrętki z sączkami, ale po co...

Można też zaopatrzyć się w gotowe systemy sączkowe, czyli cienkie rurki, z których jeden koniec wkładamy do pojemnika z wodą, a drugi do doniczek. Zestawy w różnej cenie zależnej głównie od ilości sączków można kupić w marketach czy sklepach ogrodniczych.

Są też bardziej dekoracyjne poidełka, np. szklane kule ozdobne, które napełniamy wodą i długi koniec wkładamy do ziemi. Nie miałam, ale znajoma twierdzi, że się nie sprawdzają, bo woda bardzo szybko wypływa.
Wybór należy do Ciebie, a ja życzę miłego urlopu:)

Sama wybrałam ustawianie w cień, podlanie przed wyjazdem i telefon do sąsiadki:) tak na wszelki wypadek:)

10 kwietnia 2013

Uprawa współrzędna - a co to jest?

Zaczynam planować, gdzie posadzę w ogrodzie jakieś rośliny na bieżącą przegryzkę.
Pierwsza główna zasada warzywna - prace w ogrodzie zaczynamy wtedy, gdy zakwitnie forsycja, pojawią się żółte kwiaty mniszka lekarskiego, czereśnie puszczą pąki, a kasztanowce liście. 
Trzeba jeszcze trochę poczekać, bo to nie temperatura powietrza jest w tym momencie ważna, ale temperatura ziemi. A przecież w niektórych miejscach jeszcze jest przykryta śniegiem. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zacząć siew do skrzynek czy doniczek w domu:) Balkonowcy mają w tym momencie przewagę czasową:)
Co siać? najwcześniej można wysiewać marchew, rzodkiewkę, sałatę, szpinak, groch, rzodkiew i burak. 
Kusi mnie marchew w donicy, bo na grządkę nie mam miejsca. Wiem, że muszę być cierpliwa, bo wschodzić może nawet miesiąc. No i trzeba przerywać (albo kupić w taśmie:), ale chyba jednak wysieję:)
Poniżej inspirujące zdjęcie z bloga ekoparapet.pl Cały blog zresztą bardzo ciekawy. Polecam!

Kto ma ochotę (to szczególna gratka dla dzieci) może spróbować też uprawy ziemniaków w sporym wiadrze. Wystarczy plastikowy pojemnik. Do połowy wypełniamy go ziemią z kompostem, na wierzch kładziemy dwa podkiełkowane ziemniaki (te z marketów się nie nadają, lepiej kupić na ryneczku), przysypujemy 10 cm ziemi i podlewamy. Ustawiamy w ciepłe miejsce. Po 2 tygodniach powinny pojawić się pierwsze zielone pędy. Wtedy delikatnie przykrywamy je ziemią i tę czynność powtarzamy sukcesywnie, aż całe wiadro napełnimy ziemią. Cały czas umiarkowanie podlewamy, a raz  tygodniu nawozimy organicznie. Wkrótce ziemniaki zakwitną (bardzo ładnie wtedy wyglądają:), a z kwiatów zrobią się owoce - zielone kulki. Tu uwaga - są one trujące! Podobno po 10 tygodniach mamy już własne ziemniaki. Hmmm. Kto się skusi na taką uprawę?
Zamiast wiadra czy wielkiej donicy może być duża torba jutowa:

baaardzo elegancki pojemnik:


Jeszcze jedna ważna sprawa - uprawa współrzędna. A co to właściwie jest?

Planując warzywne zasiewy i sadzenia warto wziąć pod uwagę nie tylko ilość miejsca, nasłonecznienie ale też sąsiedztwo, bo rośliny, jak i ludzie, nie wszystkie się lubią, a niektóre ze sobą wręcz walczą. Są jednak i takie, które sobie pomagają.
To ważne szczególnie przy warzywach. I to bez względu na to, czy to zagony w wielkim warzywniaku czy w skrzynkach na balkonie. Animozje nie znikają wraz z ilością miejsca ani wprost proporcjonalnie, ani odwrotnie proporcjonalnie.
Oczywiście można siłować się z naturą, ale jeśli mamy możliwość zrobić coś tak, jak ona sobie wymyśliła, to po co męczyć. 

Oto ściąga: kto z kim żyje w zgodzie, a kto kogo nie lubi:
roślina
lubi
nie lubi
fasola
Kalarepa, sałata, ogórek, pomidor, ziemniaki, burak czerwony, cząber ogrodowy
Czosnek, groch, por, cebula
groch
Marchew, rzodkiewka, ogórek, sałata, kalarepa, koper
Fasola, por, cebula, ziemniak
ogórek
Fasola, groch, cebula, burak czerwony, sałata, por, koper
Rzodkiewka, pomidor, ziemniak
ziemniak
Kalarepa, szpinak, fasola, czosnek, nasturcja, mięta
Ogórek, groch, pomidor, burak czerwony
czosnek
Marchew, ogórek, burak czerwony, pomidor
Fasola, groch, kalarepa
kalarepa
Fasola, szpinak, ziemniak, por, sałata, groch, burak czerwony
Czosnek
marchew
Cebula, pomidor, rzodkiewka, czosnek, por, groch, sałata, koper
Burak czerwony
por
Cebula, marchew, pomidor, sałata, kalarepa, rumianek
Fasola, groch, burak czerwony
rzodkiewka
Sałata, fasola, szpinak, pomidor, kalarepa, groch, marchew, rzeżucha
Ogórek
burak czerwony
Cebula, kalarepa, sałata, czosnek, ogórek, koper
Por, fasola, szpinak, ziemniaki
sałata
Rzodkiewka, marchew, ogórek, cebula, pomidor, fasola, burak czerwony, groch, por, kalarepa, koper, mięta
-
szpinak
Pomidor, fasola, rzodkiewka, kalarepa, ziemniak
Burak czerwony
pomidor
Marchew, szpinak, kalarepa, burak czerwony, rzodkiewka, sałata, por, czosnek
Groch, ogórek, ziemniaki
cebula
Sałata, marchew, ogórek, burak czerwony, koper, cząber ogrodowy, rumianek
Groch, fasola, kalarepa


Roślinami zgodnymi są na pewno koper i szczypiorek. Mo zna je siać niemal wszędzie i nie będą się kłócić z sąsiadami. Z ziół jeszcze warto pamiętać, że pietruszka dobrze rośnie koło pomidorów i nie wolno jej siać dwa razy w tym samym miejscu w ogrodzie, a cząber nie kłóci się z fasolą i cebulą.

05 marca 2013

Jaki pożytek ma kot z balkonu?

Wczoraj spotkałam znajomą. Zapaloną kociarę. Dowód? Większość jej zdjęć na fb to zdjęcia kota lub kotów:). W korytarzu zauważyłam stertę styropianu. - To na domek dla kotów na balkonie - wyjaśniła. - Fajny pomysł - pomyślałam, ale potem zaczęłam się zastanawiać. Jak to domek na balkonie ze styropianu? Dla zabawy? Przecież bardzo szybko kot rozdrapie styropian w proch...
Okazało się, że to domek nie dla zabawy, ale do mieszkania. Nie dla kota domowego, a dzikich wałęsających się po osiedlu. - Przed zimą ktoś wyrzucił z piwnicy w naszym bloku małe kociaki. A że mieszkam na parterze zaczęły się schodzić do mnie na balkon i takie biedne zziębnięte zaglądały przez okno. No to zrobiłam im domek ze styropianu oklejonego grubo taśmą, by im było ciepło i sucho. Tam też dostają jedzenie. Schodzi się teraz do mnie kociarnia z całego osiedla, a ja tylko siedzę i gapię na piękności, bo dotknąć się nie dają. Bezpieczna odległość to metr. Często wieczorami jest prawdziwa walka, który ma spać w domku. A że obecny jest już nieco wysłużony, czas na nową konstrukcję. Może nieco większą - zastanawia się znajoma.
Doskonały i inspirujący przykład na to, że balkon można wykorzystać na wiele sposobów korzystnych dla wielu stworzeń. Podziw i brawo!

28 lutego 2013

Warzywa na balkonie? Żaden problem!

Zaczyna się okres siewów i wysiewów. I wśród moich znajomych, jak co roku, zaczyna się przekomarzanie - kto ile zmieści, albo raczej, kto czego nie zmieści, bo nie ma miejsca. Głównie dotyczy to tzw. "balkonowców", którzy twierdzą, że na małym balkonie nic się nie zmieści. Albo bardzo niewiele. A z mała ilością to nie warto sobie nawet głowy zawracać. I zostaje ewentualnie skrzynka z biedną pelargonią... (nie ujmując pelargoniom:)
Otóż pozwolę sobie się z tym nie zgodzić.
Poniżej mój dawny balkon w typowym bloku w Zielonej Górze. Chociaż donic było sporo (a rosły w nich typowe dla ogrodów rośliny:), było miejsce na karimatę czy kocyk, który wyciągaliśmy z mężem wieczorkiem na miłe nasiadówki. W dzień mieścił się na balkonie nawet malutki (1 m średnicy:) basen dla Marty. Królem był wiciokrzew, który pokrywał wszystko, włącznie z drewnianymi roletami, którymi osłanialiśmy się od prażącego słońca w letnie dni. Ech, wspomnienia...

Każdą przestrzeń można zmienić w zielony kawałek naszego świata. Sposobów jest mnóstwo. Oto na szybko wyszukane obrazki, jak radzą sobie inni. Można skopiować tylko jakiś element, jeśli balkon rzeczywiście jest z tych fikcyjnych, czyli tylko na sznurki do prania. Ale coś na pewno da się upchnąć.
Balkon może być kwietny, ale też warzywny. Oto przykład.



A gdy nie ma tyle miejsca? To może jest parapet.


Można tu uprawiać zarówno kwiaty, jak i warzywa, które wyglądają równie ciekawie przez swą różnorodność i ciekawe zestawienie. Ważne jednak, by pamiętać o preferencjach roślin i nie sadzić w jednej donicy tych, które lubią słonce i piach z cieniolubnymi wymagających sporo wody. Warto zatem przeczytać etykietki na opakowaniach nasion czy doniczkach kupowanych w sklepach ogrodniczych.

Doniczki również nie muszą być z przypadku. Gdy dobierzemy w podobnej kolorystyce albo przynajmniej stylistyce, nasz parapet, a przez to i balkon, może wyglądać romantycznie, nowocześnie, industrialnie czy... recyklinowo:)

Czas na ściany. To przestrzeń, którą na balkonach wykorzystać po prostu trzeba. Można skusić się na eleganckie gotowce plastikowe lub innych tworzyw sztucznych z bocznymi otworami albo skrzyneczki różnej maści i rodzaju.






Albo uruchomić wyobraźnię i stworzyć coś z niczego:





No i donice, różnej maści i kształtu. Ustawiane na półkach, stolikach, podłodze, wieszanych na parapetach, ścianach. Szaleństwo możliwości:)













Poniżej pomysłowa konstrukcja osłaniająca przed słońcem, a i rewelacyjna pod groszek pachnący czy fasolę ozdobną. Oczywiście można też wybrać jadalne odpowiedniki:)

 Możemy posiłkować się drewnianymi skrzyniami tradycyjnymi:
albo terakotą. Przyznaję, że marchewka w donicy mnie kusi:)

A poniżej istne szaleństwo. Ale w tym szaleństwie jest jakiś sens...

Oczywiście na początku nie wygląda to aż tak urokliwie. I to kłopot zarówno balkonowców, jak i tych z małymi ogródkami (np. mój), gdzie nie ma szans na szklarenkę. Ale ten okres kiełkowania i pikowania daje inna radość - z obserwacji fenomenu natury:) i efektów własnej pracy.

Zajrzyj również tutaj:

Naturalny ogród dla wszystkich

Ogrody naturalne to miejsca przyjazne nam ludziom. A jeśli są rzeczywiście przyjazne nam, to i innym stworzeniom. Niestety trudno za przyja...