Pokazywanie postów oznaczonych etykietą donice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą donice. Pokaż wszystkie posty

05 stycznia 2017

Przymroziło! Nadrabiam zaległości i to szybciutko!

Przyznaję, że staram się nie sadzić w ogrodzie swoim i klientów roślin, które są wrażliwe na mrozy. Powodów kilka, ale głównie to himeryczność naszej zimowej aury. Widziałam juz w listopadzie opatulone róże, hortensje czy inne wrażliwce. A przecież zdarzały się dni, kiedy słoneczko przygrzewało mocniej niż we wrześniu. A potem znów mały przymrozek i znów kilkanaście stopni na plusie. W takim okresie trzeba rosliny okrywać i odkrywać, okrywać i znów odkrywać, by w ciągu dnia się nie zgrzały, a przez to nie zwariowały i nie zaczęły się budzić, a na noc znów okrywać, by (chcąc nie chcąc) delikatne wychuchane roślinki nam nie zmarzły.
Dlatego wychodzę z założenia, że osłaniam tylko młode rosliny, posadzone w danym sezonie, a i tu nie wszystkie. Warto zadbać głównie o bryłę korzeniową, czyli obsypujemy co wrażliwsze byliny kompostem czy ziemią albo korą. Na nieduże krzewy czy krzewinki kładę stroisz z gałęzi iglaków (i znowu sie przydadzą. o ich innym zastosowaniu mozna przeczytać tutaj). Czasem wystarczą gałązki z podcięcia choinki zanim trafi do stojaka.
Na opatulenie biała agrowłókniną moga liczyć róże, hortensje ogrodowe, piwonie chińskie.
Oczywiście wszystko zmienia śnieg. Wtedy byliny mogą spać spokojnie pod biała kołderką, ale za to trzeba pilnować iglaków i innych roślin zimozielonych, by ciężkie czapy śniegu ich nie połamały czy nie powykrzywiały na wzór mioteł.
I jeszcze trzeba wspomnieć o donicach na tarasach czy balkonach. Tutaj też warto zadbać o rośliny. No chyba, że zakładamy coroczną ich wymianę. W ostatnim czasie jednak modne i bardzo korzystne jest obsadzanie donic bylinami, a te, przy odrobinie opieki, mogą przetrwać kilka sezonów.
Po pierwsze trzeba postawić donice na kawałku dewna czy styropianu, by odizolować donice od zimnego podłoża. Samą donicę warto opatulić workiem jutowym czy wsadzić w duży karton i wypchać gazetami.
A od góry można zabezpieczyć wspominanymi tu już gałązkami iglaków. No i nie zapominajmy o ich podlewaniu od czasu do czasu (gdy nie ma mrozu).
No i trzymamy kciuki. Ja za swoje trzymam!
 Hebe, ostnica, żurawka i piekna kalina zimozielona. Zależy mi głównie na niej, żęby przetrwała. Po przystrojeniu donica wygląda tak:
W kolejnej donicy po jesiennych kompozycjach ostał się przede wszystkim pieris. 

 Teraz donica wygląda tak:
Najmniej atrakcyjnie wyglądała donica przy tarasie. Fajnie by jednak było, gdyby zachowało się hebe, starzec i turzyca. 



Duża donica przy wejściu na taras też zyskała na wyglądzie dzięki kilku gałązkom rajskiej jabłonnki, laurowiśni i iglaków, a jakże. 




06 maja 2016

Co posadzić w donicach czyli wiosenny szał czas zacząć

No i wiosna zaczęła się na dobre. Tzw. „zimni ogrodnicy” ze sławetną Zośką na czele już chyba pomrozili wystarczająco. Teraz zaczyna się prawdziwy szał – kupowanie i sadzenie wszystkiego i wszędzie. W centrach handlowych, na ryneczku, na targowiskach, w ogrodnictwach tłumy ludzi przepychają się ze skrzynkami sadzonek, workami ziemi i donicami.
Pelargonia - niezastąpiona?

Przyznaję w duchu, że uwielbiam to zamieszanie, a i sama z chęcią do niego dołączam. 
A nawet już to zrobiłam.To świetna zabawa!

Pochwała bylin

Najczęściej największy szturm jest na tradycyjne surfinie, pelargonie, bakopy, komarzyce i kocanki. Gatunki sprawdzone od lat. A co jeśli komuś się te zestawy opatrzyły i chciałby coś innego?
Kto powiedział, że niezapominajka nie może rosnąć w doniczce?
Na szczęście nie jesteśmy skazani na takie same rośliny na balkonach i tarasach jak Polska długa i szeroka. Uff!
Przede wszystkim warto się przekonać, by w donicach sadzić byliny. Można je traktować jako rośliny sezonowe (kosztują podobnie jak kwiaty jednoroczne), część z nich spokojnie przetrwa w donicach zimę i wiosną przyszłego roku mamy nasadzenia z głowy, a jeśli chcemy np. zmieniać zestawy w donicach kilka razy w roku, zawsze można bylinę przesadzić do ogrodu swojego lub zaprzyjaźnionego. Co więcej, wiosną nawet można rośliny z ogrodu wykopać i wsadzić do donicy. Wtedy koszty już całkowicie minimalizujemy.

Słoneczny balkon – zmora czy atut?

Jednym z najczęściej pojawiających się pytań na forach czy warsztatach jest: co posadzić na słoneczny balkon? Kłopotem w większości przypadków nie jest bowiem niewielki rozmiar balkonu, o czym już pisałam, ale jego południowe wystawienie. Stąd właściciele takich skrawków betonu lewitujących nad ziemią od razu zastrzegają, że to patelnia wystawiona na słońce, na której dotychczas wszystko uschło.
Zatem co wytrzyma?
Z jednorocznych polecam lobelię, kocanki, komarzyce, bakopy, ale i pelargonie (w tym ulubioną angielską, która ani słońca, ani czasowych susz się nie boi). Z bylin natomiast najbardziej wytrzymałe są rośliny skalniakowe i sukulenty, np. rojniki, rozchodniki, zawciągi, smagliczki, goździki, trawy (kostrzewa sina, mozga), czyściec wełnisty. Znakiem rozpoznawczym może być też szary czy srebrzysty kolor liści, który odbija słońce.
Warto postawić też na słoneczne byliny np. krwawniki, firletki, rudbekie, które dodadzą koloru naszym kompozycjom.
W jednej donicy można mieszać rośliny jednoroczne i wieloletnie. Poniżej przykład do donicy w nieco zacienionym miejscu: tawułka Arendsa jako stała bylina, do tego komarzyca, niecierpki i pelargonia. 
Świetnym elementem kompozycji są trawy. To własnie one mogą być stałą bazą, na której opieramy zmienną resztę. 
Ta sama turzyca w wiosennej wersji (poniżej) i letniej (powyżej). 

A może nawet pokusimy się o mały krzew (pięciorniki, tawuły japońskie, tawlina jarzębolistna ‘Sem’, szczodrzeńce) czy miniaturowego iglaka? Również świetnie sprawdzają się na balkonach i tarasach. Są stałym zielonym elementem, który uzupełniamy kolorami.
W donicach świetnie poradzi sobie bez Meyera 'Palibin' - nieduży krzew o niesamowicie pachnących kwiatach. 
Nie możemy zapominać też o ziołach. Nie dosyć, że wręcz uwielbiają słońce i suche podłoże, to jeszcze skorzystamy w kuchni i pachną niesamowicie. Wybór jest spory z lawendą, szałwią, rozmarynem i macierzanką na czele.
No i pnącza: winobluszcz pięciolistkowy wszędzie da sobie radę. Wystarczy mu większa donica, jakaś kratka i okryje cały balkon. 
A jesienią pięknie się przebarwi na czerwono.
Wart polecenia jest też chmiel zwyczajny z soczysta zielenią liści. Na zimę zamiera całkowicie, ale wiosną wypuszcza bujne pędy dorastające nawet do 6 m. Dlatego wymaga więcej wody. Jego pędy owijają się o podporę.

Jak dobierać rośliny?

Podstawowa zasada dobory roślin (bez względu na to, czy to rabata czy donica) brzmi: obok siebie sadzimy rośliny o podobnych upodobaniach. Wprawdzie zdarza się, że lawenda doskonale radzi sobie obok różanecznika (widziałam na własne oczy, inaczej bym nie uwierzyła), jednak tej pierwszej zdecydowanie lepiej na słońcu, w lekkiej ziemi z domieszką żwirku. Poradzi sobie też w małym pojemniku. Rododendronom zaś trzeba zapewnić spory pojemnik, ale i tak z założeniem, że zimy może nie przetrwać. No i woli cień i kwaśną wilgotna ziemię. Poznajmy więc chociaż odrobinę nasze rośliny.
Kolejna kwestia to gęstość sadzenia. Sadząc rośliny w donicach chcemy niemal natychmiastowego efektu. I dlatego można sadzić po kilka roślin w donicy, ale nie warto przesadzać. Sadzonki zwykle są niewielkie, a już po kilku tygodniach rośliny nabierają wigoru i wylewają się niemal z pojemników. To oczywiście ładnie wygląda (o ile jedna roślina nie zagłusza drugiej). 
Tutaj jednak muszę podkreślić – o ile rośliny w donicach nawozimy o wiele częściej niż na rabacie, to gęsto obsadzoną donicę nawozimy i podlewamy jeszcze częściej. Codzienne podlewanie w upały i nawożenie, najlepiej naturalnym biohumusem dwa razy w tygodniu to podstawa.

W co sadzić?

Jeśli brakuje nam czasu na pilne podlewanie, albo o prostu czasem zdarza się nam o tym zapomnieć, to warto zainwestować w donice ceramiczne lub drewniane skrzynie. Ziemia w nich wolniej się nagrzewa, co chroni korzenie roślin przed upałami, a zimą też przed mrozem. Najważniejsze jednak, że takie donice trzymają dłużej wilgoć. W plastikowych pojemnikach ziemia o wiele szybciej wysycha i się nagrzewa. Korzenie mogą się ugotować.
Kolejna zasada - im większa donica, tym mniej podlewania, bo wodę będzie zatrzymywała sama ziemia. Dodać do niej można hydrożel – małe drobinki, które pochłaniają mnóstwo wody i w okresie suszy oddają ją roślinie.
Na dnie oczywiście niezbędny jest drenaż (keramzyt czy żwirek można kupić w każdym ogrodniczym). Gdy przykryjemy go kawałkiem geowłókniny, ziemia nie zmiesza się z drenażem i będzie lepiej spełniał swą funkcje, a przede wszystkim posłuży na kolejne lata.
Muszą być też otwory w pojemnikach, by wypływał nadmiar wody. Przelanie też roślinom nie służy, a o to na balkonie nietrudno podczas większego deszczu czy ulewy.
No i trzeba nawozić. Najlepiej zastosować nawóz wieloskładnikowy (zwykle żółte kuleczki) podczas sadzenia i wymieszać go z ziemią. Potem można wkładać do ziemi nawozowe pałeczki, ale ja preferuję nawóz płynny, najlepiej naturalny biohumus, którym nie można przenawozić roślin.
Najważniejsze jest jednak podlewanie. Nawet najbardziej wytrzymałe rośliny od czasu do czasu potrzebują wody. O ile jesteśmy w domu, to jeszcze może jakoś o nie zadbamy. Podczas urlopu zwykle prosimy znajomych czy sąsiadów, by zaopiekowali się domem i kwiatkami. Gorzej z wyjazdami weekendowymi. Na ten czas można wstawić do donic butelki plastikowe z wodą (odwrócone:), by woda stopniowo się z nich sączyła do donic. Są też do kupienia ozdobne kule do nawadniania.
Kompozycja w dużej donicy - na kolorowo, hej!
Dystyngowana elegancka kompozycja na balkony od wschodniej strony.
A takie szaleństwo? 
Zestawienie dla odważnych - niebieska lobelia z ognistym nagietkiem. Dla mnie bomba!
Zatem do sadzenia! Miłej zabawy!

24 września 2013

Cebulowe sadzenie - czas pomyśleć o wiośnie

Ogród pachnie dziś deszczem, plackiem ze śliwkami zajadanym na tarasie w kocowych pieleszach i karmelem. Tak pachną złocące się już powoli liście grujecznika.
Właśnie nad przemoczonym ogrodem przeleciała chmara niedużych ptaków. Chyba z setka. Przycupnęła na sekund pięć na drutach pobliskich i pofrunęła dalej. Znak, że i ptakom pogoda się już u nas nie podoba i szykują się na wakacje. Też bym tak chciała...
Ja tymczasem szykuje się do innego zadania: cebulkowania. Te cebulki, które zebrałam latem po mniej lub bardziej (bardziej mniej) obfitym kwitnieniu już są w ziemi. Ale przy okazji wizyty w centrum ogrodniczym nie mogłam, no nie mogłam (ech, zawsze to powtarzam przy zakupie roślin:) się oprzeć i nakupiłam torbę cebul maści wszelakiej: tulipany, żonkile, szafirki, oczywiście hicior ostatnich lat czyli czosnek ozdobny, a także szczawik Deppego (pierwszy raz zobaczyłam i... wzięłam, a co).
A zatem, jeśli chcecie, aby Wasz ogród wyglądał za kilka miesięcy tak:
albo tak:
a może tak:


albo może tak:
Taras czy balkon też nie powinien być gorszy, bo cebulowe można sadzić z powodzeniem w pojemnikach:


Ja już posadziłam w donicach konwalie i tulipany (przyznaję, że w przypadku tych drugich są to małe cebulki, które muszą jeszcze trochę podrosnąć zanim zakwitną, ale jakaś szansa na kwiat może jest:).
Zresztą te, które czekają na wysadzenie, w części trafią właśnie do skrzynek. Taki mam plan.
A co do sadzenia. Często największym problemem jest - jak głęboko sadzić cebulki? W internecie krąży mnóstwo obrazków, schematów i wskazówek, na ile centymetrów sadzić tulipany, na ile narcyzy, szafirki czy lilie. W efekcie wszystko nam się plącze, bo do wytycznych dochodzi przecież fakt, że cebulka tulipanowa cebulce tulipanowej może nie być równa. I co wtedy? Otóż podpowiem jedno - sadzimy na zdrowy rozsądek - nie za płytko, nie za głęboko. Ogólna zasada jest taka, żeby posadzić cebulkę w dobrej ziemi i taka samą ziemią (dobrą) ją przysypać przynajmniej na dwie wysokości cebuli. Czyli - kilka centymetrów. Nikt przecież z linijką po ogrodzie biegać nie będzie. Jeszcze mały kłopot, gdy robimy kępę jednego rodzaju. A gdy zechce się nam kolorowa kępa złożona z tulipanów, szafirków i czegoś tam jeszcze, to już klops linijkowy murowany. Nie dajmy się zatem zwariować.
Pozostaje jeszcze kwestia sławetnych koszyczków do sadzenia. Można kupić w różnym rozmiarze - maleńkie i wielgachne. Przyznam, że sama kupiłam, bo klientka bardzo chciała, ale i tak ostatecznie ich nie spożytkowałam, bo na sto procent będę pamiętać (jak zawsze zresztą:), gdzie zakopałam cebulki.
Zgubić mogłyby się tylko wtedy, gdy je psy rozgrzebią (koszyczki tutaj niczego nie zmienią - uwaga z doświadczenia:) lub gdy ziemne stworzonka uznają je za świetne zapasy na zimę. Koszyki jednak bardzo ograniczają, szczególnie wtedy, gdy nasza chmara kielichów czy trąbek ma być naturalna. W naturze nic w kółkach nie rośnie i już.
Jeśli jednak ktoś ma ogród klasyczny, symetryczny i poukładany, to mam do zbycia trzy koszyczki (bez cebul oczywiście:). Ktoś chętny?


28 sierpnia 2013

Donice, donice, a co w nich?

Donic wybór mamy już ogromny. O ile utyskuje jeszcze często i gęsto nad asortymentem ogrodowej małej architektury (ławeczki, altanki, kwietniki, pergole i takie tam), to już w donicach można przebierać do woli. Są doskonałym sposobem na ubarwienie tarasu, patio, które najczęściej wybrukowane jest niemal do granic wytrzymałości, balkonu oczywiście i także ogrodu. Ułatwiają życie, bo można w nich posadzić rośliny, które wymagają innej gleby niż nasza ogrodowa. Więc nie musimy wymieniać pół ogrodu, rezygnować ze swej ulubienicy. A nawet możemy ją przestawiać w różne miejsca.
Obecnie szukam kompozycji do jesiennych donic, bo wrzosy czarują na każdym kroku, a letnie lobelie czy pelargonie czas swojej świetności mają za sobą.
Ja wybrałam kapuściane:) Ozdobne kapusty od niedawna można kupić w naszych sklepach ogrodniczych. Wcześniej widywała je głównie w pismach kolorowych. Więc, gdy je zobaczyłam i wcale drogie nie były (4 zł za sztukę), kupiłam od razu. Do tego urzekły mnie po raz pierwszy cyklameny. Nie wiem, dlaczego dopiero teraz, ale jednak urzekły, chociaż jeden malutki kosztował mnie 9 zł. Dodałam jeszcze klasykę czyli wrzos i żurawkę. Bo byliny, drodzy Państwo, świetnie się sprawdzają w donicach.


 A tak wyglądają moje donice obsadzane wcześniej. Koleusy się rozrosły:
 Lantana zmarniała nieco, ale i tak to mój ulubiony zestaw:)
 Begonia i srebrna mgiełka. Sprawdza się.
I tu dochodzimy do sedna tego, o czym chciałam napisać - o doborze roślin.
Gdy wiosna zawita w naszym kraju szturmem ruszamy po surfinie, pelargonie, bakopy, komarzyce czy kocanki. Wybór roślin jeszcze niedawno był ograniczony i to się zmienia, na szczęście. Poza tym warto przekonać się do sadzenia w donicach.... bylin jako roślin okresowych. Cenowo kompozycja wygląda podobnie, a można przesadzić potem roślinę do ogrodu. Co więcej, wiosna można tę roślinę nawet z ogrodu wykopać! Wtedy koszty już minimalne się robią. Co wybierać?
W dużych donicach może rosnąć niemal wszystko (oczywiście bierzemy pod uwagę zacienienie miejsca, gdzie będzie stał pojemnik, i częstość planowanego podlewania). Nie bójmy się kilku gatunków, jeśli mają podobne upodobania. A gęstość? Za wygodnie im może nie będzie, ale jeśli będziemy regularnie odżywiać (polecam odżywki w płynie), to na pewno będą zdobiły przez cały sezon.
A oto kilka inspiracji. Na początek jeszcze letnie:




 
Tu już pomysły na jesień:





 A takie donice widziałam w Sopocie na deptaku. Bardzo mi się spodobały, bo są dowodem na to, że w mieście wcale w donicach nie trzeba sadzić begonii. Wyglądały cudnie:)



Zajrzyj również tutaj:

Naturalny ogród dla wszystkich

Ogrody naturalne to miejsca przyjazne nam ludziom. A jeśli są rzeczywiście przyjazne nam, to i innym stworzeniom. Niestety trudno za przyja...