Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złotooki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złotooki. Pokaż wszystkie posty

16 kwietnia 2013

Bratki pachnące, czarujące...

Niby babcine, niby oklepane, niby, niby... a stale urzekają, stale mają swoich wielbicieli (w tym mnie:) i gdy tylko ich czarujące oczka wśród różnorodności barw się pojawią na targowiskach, znajdują błyskawicznie amatorów. Nie oparłam się im i ja.

Piszę oczywiście o bratkach, czyli fachowo rzecz ujmując: fiołkach trójbarwnych ogrodowych (Viola wittrockiana). Są roślinami mało wymagającymi. Można je wysiać jesienią, później pikować, by ich kwitnieniem cieszyć się roku następnego. Ja tak zrobiłam w ub. r., ale chyba trochę zaniedbałam, bo stanęły w rośnięciu na etapie małych sadzonek i tak zostały. Hmmm...
Wiosną jednak mnóstwo odmian o różnych kolorach kwiatów i różnych ich wielkościach pojawia się na ryneczkach, w sklepach. Stragany aż kipią.
O ile część roślin nie lubi "ruszania" w czasie kwitnienia, bratek nic sobie ze zmiany otoczenia nie robi. Można go przesadzać przez cały okres wegetacji. A obsadzać można nim rabaty (co króluje na miejskich rondach wiosną, no co?), skrzynki balkonowe, kwietniki. Kwitną bardzo obficie (najładniej od kwietnia do końca maja), nie boją się przymrozków. W dodatku ich kwiaty są jadalne! Dodadzą pikanterii sałatce czy uroku babeczkom. Ładnie też wyglądają zamrożone kwiatki w kostkach lodu.
Czego chcieć więcej.
Ja na swoje polowałam przez trzy dni. Pierwszego dnia barwna plama przyciągnęła mój wzrok, gdy jechałam autem. Drugiego dnia postanowiłam wstąpić do znajomego już sklepu ogrodniczego niedaleko przedszkola Marty. Był jednak nieczynny. Ale bratki nie dawały mi spokoju. Wreszcie trzeciego dnia udało się. Dylemat miałam ogromny. Wreszcie wybrałam odmianę zwisającą o drobnych żółtych  kwiatach (pachną zniewalająco miodem:) i niebieską ze średnimi kwiatami.

Marta dobrała stokrotki. Co ją urzekło? Oczywiście różowy kolor:)

Nie tylko nam podobają się bratki. Pszczółki już się kręcą wokół nich. Co tym bardziej mnie cieszy.
A tymczasem w ogrodzie mnóstwo pracy. Wszędzie dookoła słychać charakterystyczny dźwięk grabienia. Kwitnie kalina, cebulica, a szafirki już się szykują do startu:)




Przyroda buzuje, siewki coraz mocniejsze, a werbena patagońska... zakwitła.

03 stycznia 2013

Złotooki gość

Często się zdarza, że wiosną i jesienią w naszych domach pojawiają się małe zielonkawe owady. Zwykle siedzą nieruchomo na firankach lub jasnych ścianach. Pojawił się w tym roku i u nas.

Niektórzy, gdy widzą go, gonią i niestety zabijają myśląc, że to mól. W wielkim są jednak błędzie. Oto przedstawiam Państwu naszego gościa: Chrysoperla carnea czyli złotook zwyczajny, wielki przyjaciel każdego ogrodnika.
Już sam wygląd tego owada przypomina mi o wiośnie: delikatne siateczkowe skrzydła, smukły zielony tułów, długie i eleganckie czułki no i złote oczy. Naprawdę! Na moim zdjęciu tego nie widać, więc poniżej zdjęcie z chwastowisko.wordpress.com (można tam zresztą znaleźć niesamowite zdjęcia wielu zwierząt, głównie owadów, i roślin występujących na... chwastowiskach. Polecam!)

A teraz kilka faktów o złotooku:
- w Europie występuje ok. 30 gatunków tego owada, a na całym świecie - aż 1,3 tys.!
- jest nieszkodliwy, jeszcze nie słyszałam, by kogoś ugryzł, choć jest drapieżnikiem, więc nie trzeba się go bać
- każdy ogrodnik kocha go za to, że zjada setki mszyc (zarówno jego larwy, jak i owady dorosłe, chociaż te pierwsze, jak to zwykle bywa, są bardziej żarłoczne:) Nie pogardzą też czerwcami, miodówkami, przędziorkami i larwami zwójek. Żerują po zmierzchu, więc latem trudniej go zobaczyć.
- dorosłe owady lubią również nektar, więc aby je przyciągnąć do ogrodu, a przy okazji dobrze odżywić, warto mieć w nim rośliny miododajne
- nie lubią mrozów, a raczej odwrotnie. Mrozy mogą zabić niemal całą populację. Dlatego jesienią złotooki szukają kryjówki w domach, by schować się przed zimnem, zasypiają, a wiosną się budzą. Dlatego najwięcej ich zauważamy właśnie o tych porach roku.
- można pomóc przetrwać złotookom poza domem. Wystarczy zrobić późna jesienią skrzyneczkę z suchymi liśćmi lub słomą, (lubują się w czerwieni i brązach, więc warto tak wymalować skrzynkę), ustawić ją ok. 1,5 m nad ziemią i przed mrozami schować do garażu czy piwnicy. Wiosną wystawiamy ten owadzi "hotel" na zewnątrz, by złotooki mogły wrócić do naszego ogrodu.
Mój złotook już się gdzieś zaszył w jakimś zakamarku. Czekam na niego na wiosnę.

Zajrzyj również tutaj:

Naturalny ogród dla wszystkich

Ogrody naturalne to miejsca przyjazne nam ludziom. A jeśli są rzeczywiście przyjazne nam, to i innym stworzeniom. Niestety trudno za przyja...