Lada moment zakwitną bazie, kalina bodnantska już w pełni okwiecenia, jeszcze trochę, to i forsycja ruszy. Wiosna niemal w pełni. Wystawiłam zioła w doniczkach na taras. Bo w domu się kisiły, zaczęły wyciągać za słońcem i chyba chłodniejszym niż pokojowe kaloryferowe powietrze. No i bałam się mączlików. Więc sięgam teraz co obiad lub kolacje po ziółka zza drzwi, czasem nawet się przy tym poopalam, bo słońce mocno przygrzewa.
A po świątecznym obżarstwie zamiast na sanki poszliśmy na rowery. Odkurzyć je trzeba było nieco, bo już pochowane w piwnicy, ale udała się bardzo przyjemna przejażdżka.
Gdyby nie uparty kalendarz wskazujący grudzień zaczęłabym siać jednoroczne.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zajrzyj również tutaj:
Naturalny ogród dla wszystkich
Ogrody naturalne to miejsca przyjazne nam ludziom. A jeśli są rzeczywiście przyjazne nam, to i innym stworzeniom. Niestety trudno za przyja...
-
Często się zdarza, że wiosną i jesienią w naszych domach pojawiają się małe zielonkawe owady. Zwykle siedzą nieruchomo na firankach lub jasn...
-
Potrzebne jest mocne cięcie. Z jednego krzewu prowadzimy zaledwie jedną, najwyżej dwa pędy, które będą owocować. Inne wycinamy w pień zostaw...
-
Bracia postawili w ogrodzie szklarnię ze starych niepotrzebnych już okien. Pomysł stary niemal jak świat. Pamiętam takie szklarnie z dzieciń...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz